Przedstawiciele rządu Chin, w tym premier Wen Jiabao, obiecywali zagranicznym firmom równe traktowanie z chińskimi. Tymczasem zagraniczne izby handlowe są zdania, że Pekin nie tylko nie rozwiązał wszystkich dotychczasowych problemów, ale zamierza wprowadzić nowe ograniczenia.

Wśród planowanych restrykcji, wspomnianych przez Izbę Handlową UE, jest m.in. propozycja wprowadzenia 50-procentowego limitu udziałów kapitału zagranicznego w przedsiębiorstwach produkujących pojazdy z napędem hybrydowym.

Unijna izba nie dostrzegła również znaczącego postępu w znoszeniu starych ograniczeń, m.in. w sektorze budowlanym i bankowym.

"Jest dużo zabawnych ograniczeń w budownictwie" - poinformował dyrektor zarządzający banku inwestycyjnego ING w Szanghaju i członek unijnej izby Piter de Jong. Zwrócił uwagę, że od firm dopiero starających się o licencję wymaga się m.in. przedstawienia wcześniejszych projektów zrealizowanych w Chinach. "To historia jak z jajkiem i kurą" - powiedział de Jong.

Producenci samochodów muszą z kolei uzyskać pozwolenia od czterech różnych agencji rządowych, zanim ich auta będą mogły wyjechać na ulicę - dodał szef ING w Szanghaju.

Unijna izba handlowa reprezentuje w Chinach 1600 przedsiębiorstw z UE, która jest największym partnerem handlowym tego kraju

Zdaniem Izby Handlowej UE, coraz częściej władze chińskie powołują się też na "niejasne i bezprecedensowe" przepisy bezpieczeństwa, które ograniczają dostęp do wielu gałęzi gospodarki. Pekin nakazał bankom i innym firmom m.in. ograniczenie używania zagranicznych systemów zabezpieczeń danych i ustalił 50-procentowy limit udziału kapitału zagranicznego w farmach wiatrowych.

Zagraniczne firmy są również wykluczone z rosnącego rynku telekomunikacyjnego, ponieważ wolno im działać wyłącznie w formie spółek joint venture z jednym z trzech państwowych operatorów, a ci odmawiają dostępu do swoich sieci - zauważa Izba.

Unijna izba handlowa reprezentuje w Chinach 1600 przedsiębiorstw z UE, która jest największym partnerem handlowym tego kraju.

Zagraniczne rządy mają nadzieję, że chińska gospodarka, która według szacunków ma w tym roku powiększyć się o 9 proc., pomoże utrzymać światowy wzrost w czasie, gdy gospodarki USA, Japonii i UE nie rosną prawie wcale.