Marcin Król: Po co nam partie polityczne?

Marcin Król
Marcin KrólDGP
15 czerwca 2011

Przyglądając się wewnętrznemu życiu partii politycznych, wielu z nas dochodzi do wniosku, że nie jest oczywiste, do czego są nam potrzebne takie partie. Najprostsza odpowiedź brzmi: po to, żeby móc przeprowadzić wybory, które spowodują, że zostanie utworzony rząd. W zapleczu tej odpowiedzi jest jednak pytanie o to, czy partie polityczne różnią się na tyle i oferują nam na tyle wyraźne nadzieje, że wiemy, dlaczego na nie głosujemy. I tu pojawia się problem.

Wszyscy teoretycy demokracji zdecydowanie dowodzą, że w dobrej demokracji partie powinny posiadać wyraziste i zróżnicowane programy, tak żeby wyborca mógł świadomie decydować. Ponadto programy partii powinny być szeroko i obiektywnie omawiane przez media, bo wyborca nie musi się orientować we wszystkich niuansach.

Wiemy doskonale, że warunki te nie są spełniane ani w Polsce, ani w większości krajów demokratycznych. Nie jest to przy tym winą partii politycznych, lecz obecnego stanu demokracji i faktu, że wiele poglądów jest powszechnie akceptowanych i tendencja partyjna nie odgrywa specjalnej roli. Partie zatem spierają się o szczegóły oraz różnią ogólnymi tendencjami. Widać to doskonale w Polsce, gdzie dwie główne partie polityczne mają charakter eklektyczny, ale różnią się od siebie tym, że Platforma Obywatelska jest centrowa, nieco prawicowa, nieco lewicowa, nieco liberalna, zaś Prawo i Sprawiedliwość prawicowe, prokościelne, prorodzinne i patrzy w przeszłość jak w źródło dla teraźniejszości. Z tego nie wynika ani pogląd na to, jak pozbyć się długu publicznego, ani co zrobić z problemem autostrad, ani z edukacją publiczną.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.