Białoruś poprosił MFW o pomoc. To dobra okazja, by zażądać od reżimu powiększenia zakresu wolności w tym kraju. Polska powinna dążyć do tego, by fundusz pozytywnie rozpatrzył prośbę Łukaszenki.
Białoruś dostanie pierwszą transzę rosyjskiej pomocy w zamian za wyprzedaż strategicznych przedsiębiorstw. Zgodziła się na to niechętnie i dramatycznie szuka innych sposobów zatkania luki w budżecie. Aby skontrować Rosję, Mińsk poprosił Międzynarodowy Fundusz Walutowy o wsparcie. To okazja, by postawić reżimowi warunki mniej surowe niż Rosja, ale prowadzące do powiększenia zakresu wolności w tym kraju. Kupić reformy.
Składanie Łukaszence ofert jest passe. Ani Unia Europejska, ani Polska nie mają jednak dobrego pomysłu, co czynić dalej z Białorusią. Oddaje to pole Rosji, która jest tam jedynym poważnym rozgrywającym i poczyna sobie wielce asertywnie. Łukaszenka próbował równoważyć jej wpływy egzotycznym sojuszem energetycznym z Wenezuelą, szukaniem inwestorów w Chinach, kuszeniem UE, otwarciem sektora bankowego na kapitał z Niemiec i Skandynawii. Wszystko na nic, sam wystawił się na pastwę Moskwy.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.