Część ze służbowych skrzynek jest zapchana e-mailami. Komunikaty tej treści nadeszły w 23 przypadkach. Wniosek z tego taki, że ich właściciele do nich nie zaglądają. Po co więc radni mają swoje służbowe adresy?
Wielu z tych, którzy nie odpisali, tłumaczy się problemami technicznymi ze swoimi skrzynkami i twierdzi, że już zgłaszało sprawę informatykom.
Radni są zainteresowani kontaktem ze swoimi kolegami z partii, a nie z mieszkańcami. Szczególnie w dużych miastach, gdzie do rady dostają się kandydaci z list partyjnych i zajmują się wielką polityką, zamiast reprezentować lokalną społeczność - czytamy w "Życiu Warszawy".