Sprawa bin Ladena pokazała dobitnie, że dwa światy, amerykański i europejski, rozjeżdżają się cywilizacyjnie. Stany tracą resztki autorytetu państwa pełniącego rolę przywódcy w wolnym świecie.
Podobno niemal wszyscy Amerykanie są absolutnie dumni z akcji swoich komandosów, którzy uśmiercili Osamę bin Ladena. Podobno tylko nieliczni mają wątpliwości co do słuszności i prawomocności rozkazu o zastrzeleniu przywódcy Al-Kaidy. Jeśli rzeczywiście tak jest, a wszystko wskazuje na to, że tak, to chyba właśnie teraz, w naszej przytomności, te dwa światy, amerykański i europejski, rozjeżdżają się cywilizacyjnie, i to definitywnie. W każdym razie Amerykanie musieli się mocno napracować, by utracić w oczach przynajmniej mojego pokolenia resztki autorytetu państwa pretendującego do przywództwa w wolnym świecie. A wydawało się przez całe dziesięciolecia, że szczególna pozycja Stanów jest z polskiej perspektywy niezagrożona.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
