Jerzy Stępień: Po rewolucji Tunezja buduje państwo, ucząc się od nas

Jerzy Stępień, prawnik, były prezes Trybunału Konstytucyjnego
Jerzy Stępień, prawnik, były prezes Trybunału KonstytucyjnegoDGP
9 maja 2011

Razem z Lechem Wałęsą zostałem zaproszony do Tunezji. Okazało się, że polska transformacja gospodarki i prawodawstwa może być interesująca dla kraju, który rozpoczął arabską Wiosnę Ludów.

Na pewno nie należę do osób, których wypadki ostatnich miesięcy w Afryce Północnej nie zaskoczyły. Przeciwnie – zaskoczyły, i to bardzo. Na swoje usprawiedliwienie mam tylko to, że nie jeździłem tam nawet na wakacje, a na wyobrażenia np. o Tunezji głównie składały się, w moim przypadku, studenckie wspomnienia gellali, nazywanej w akademikach lat 60. burgibą; wszak było to niemal na drugi dzień po prokomunistycznym przewrocie. (Młodszym czytelnikom należy się tutaj wyjaśnienie. Gellala to nic innego jak jedno z bardziej przystępnych cenowo win oferowanych wówczas na rodzimym rynku. Habib Burgiba to zaś piewszy prezydent niepodległej Tunezji, który rządził w latach 1957 – 1987 i zwany był czasem afrykańskim Ataturkiem. – red.)

Pozostało 67% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.