Od piątku nic nie wiadomo o losie dwóch dziennikarzy AFP w Libii

20 marca 2011

Dziennikarze francuskiej agencji prasowej AFP, Dave Clark i Roberto Schmidt, którzy relacjonowali wydarzenia w Libii i znajdowali się w rejonie Tobruku, od piątku wieczór nie dają znaku życia.

Według AFP, 38-letni Clark i 45-letni Schmidt wyruszyli w piątek wieczorem z Tobruku z zamiarem dotarcia do miejscowości odległej o 30 kilometrów, aby spotkać się następnego dnia rano z przeciwnikami reżimu Muammara Kadafiego. Mieli też rozmawiać z uchodźcami z terenów, na których toczyły się walki z wojskami rządowymi.

Dziennikarzom towarzyszył fotograf agencji Getty Images, Joe Raedle.

W czasie konfliktu libijskiego zaginęło już wielu dziennikarzy. Telewizja Al-Dżazira poinformowała w sobotę, że czterej jej dziennikarze, wśród nich Norweg i Brytyjczyk, są przetrzymywani przez władze w Trypolisie.

Władze libijskie uwięziły także czworo dziennikarzy "New York Timesa", których aresztowano we wtorek we wschodniej Libii. Według tego amerykańskiego dziennika, ich zwolnienie miało nastąpić w piątek, ale nic na razie na ten temat nie wiadomo.

12 marca kamerzysta Al-Dżaziry Katarczyk Ali Hasan al-Dżaber został zabity koło Bengazi w zasadzce, w którą wpadła ekipa tej stacji telewizyjnej. Był to pierwszy przypadek śmierci zagranicznego dziennikarza w Libii po wybuchu walk 15 lutego.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: PAP

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.