Król: Po prostu siedzimy. I nic nie robimy

Marcin Król
Marcin KrólDGP
23 lutego 2011

Alarmujące wieści na temat spadku czytelnictwa książek spowodowały, że zacząłem się przyglądać temu, co większość ludzi robi w czasie, kiedy nie ma nic do roboty. A zatem w kolejce do lekarza czy dentysty, w pociągu i przy innych okazjach tego rodzaju. Dziewięćdziesiąt procent nie robi nic. To znaczy nie czyta ani gazety, ani książki, nic nie notuje, niczym się nie zajmuje.

Czasem, jak w wiejskiej przychodni, gdzie wszyscy się znają, toczy się powolna rozmowa, czyli narzekanie na wszystko. Przy innych okazjach ludzie nawet nie rozmawiają. Tylko młodzi czasem wyciągają laptopy i udają, że pracują. Obywatele w wieku średnim natomiast wpatrują się w komórki, jakby mieli nadzieję, że albo ktoś zadzwoni, albo z komórki wyskoczy królik jak z kapelusza.

Jak można nic nie robić? Istnieje podejrzenie, że ci, którzy w takich sytuacjach nic nie robią – myślą. Obawiam się jednak, że jest to podejrzenie mało prawdopodobne. O czym bowiem można myśleć tak długo i tak intensywnie? O sytuacji politycznej – raczej nie. O OFE – podobnie. Zatem o czym? O kłopotach domowych, jakie mamy wszyscy w mniejszym lub większym stopniu? Zapewne tak, ale na ogół od myślenia kłopoty nie miną, a poza tym wątpię, by powodowały one aż tak głęboką zadumę.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.