Tomasz Wróblewski: Słabi własną krzywdą

Tomasz Wróblewski
Tomasz WróblewskiDGP
17 stycznia 2011

W emocjonalnym harmidrze po raporcie MAK ginie to, co w sporze najważniejsze. Ramy prawne konfliktu. Procedury odwoławcze przewidziane konwencją chicagowską są tak skomplikowane, rozciągnięte w czasie, a sankcje tak nikłe i mało prawdopodobne, żeby udało się je wdrożyć, że spór naszych polityków jest co najwyżej gimnastyką intelektualną. Choć niektórym i tego w debacie publicznej zabrakło.

Ani uchwała Sejmu, ani apele rządu do Moskwy nie są w stanie zmienić raportu MAK, jeżeli taka będzie determinacja Rosji. Jeżeli konsultacje międzyrządowe nie zmienią stanowiska Kremla, wtedy możemy mieć nadzieję, że arbitrażu podejmie się Organizacja Międzynarodowego Lotnictwa Cywilnego (ICAO). Może, nie musi. Jeżeli ta nic nie wskóra, to sprawę może podjąć Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości. Ten z uwagi na rangę sprawy pewnie skieruje ją do trybunału arbitrażowego albo dwóch arbitrów. Potem jest jeszcze superarbiter i ten razem z arbitrami, czysto teoretycznie, może dojść kiedyś do wniosku o ukaranie Rosji. Jeżeli ta nie przystanie na wyrok, to straci prawo głosu w Zgromadzeniu i w Radzie Organizacji Międzynarodowego Lotnictwa Cywilnego.

Pozostało 21% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.