Premier urzęduje w Sejmie. Wszak od września miała się zacząć ofensywa legislacyjna. Tymczasem lektura porządku obrad kolejnego tej jesieni posiedzenia Sejmu każe wątpić w ten scenariusz. Zaczyna się od pasz, kończy sześcioma projektami o in vitro. O zmianach systemowych, reformach, przełomowych projektach – cicho.
Zachęcam do przejrzenia tzw. minutówki sejmowej. To tam rozpisane jest minuta po minucie, czym zajmują się posłowie. Posiedzenie Sejmu trwa w tym tygodniu od środy do piątku. Oczekiwania duże, jednak porządek obrad to wielkie rozczarowanie. Ustawy, nad którymi pracują posłowie, to albo drugorzędne sprawy, albo te z gatunku gaszenia pożarów, albo takie, o których wiadomo, że nic z nich nie wyjdzie. Nie ma w tym reformatorskiego ani nawet logicznie uporządkowanego zamysłu.
Dzień 1. – środa. Posłowie zaczęli od pasz i rynku tytoniu oraz soczewicy, były też portowe urządzenia do odbioru odpadów, towary paczkowane i usługi detektywistyczne. Trafiły się także trzy zaległe ustawy: o obsadzie karetek (bez tego od stycznia by nie jeździły), podwyżkach dla pielęgniarek (Sejm jeszcze nad nimi pracuje, a podwyżki rząd obiecał od początku października), zmianach w PFRON (bez zmian otarłyby się o bankructwo).
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.