Bartosz Marczuk: Wydmuszka zamiast ofensywy

Bartosz Marczuk
Bartosz MarczukDGP
22 października 2010

Premier urzęduje w Sejmie. Wszak od września miała się zacząć ofensywa legislacyjna. Tymczasem lektura porządku obrad kolejnego tej jesieni posiedzenia Sejmu każe wątpić w ten scenariusz. Zaczyna się od pasz, kończy sześcioma projektami o in vitro. O zmianach systemowych, reformach, przełomowych projektach – cicho.

Zachęcam do przejrzenia tzw. minutówki sejmowej. To tam rozpisane jest minuta po minucie, czym zajmują się posłowie. Posiedzenie Sejmu trwa w tym tygodniu od środy do piątku. Oczekiwania duże, jednak porządek obrad to wielkie rozczarowanie. Ustawy, nad którymi pracują posłowie, to albo drugorzędne sprawy, albo te z gatunku gaszenia pożarów, albo takie, o których wiadomo, że nic z nich nie wyjdzie. Nie ma w tym reformatorskiego ani nawet logicznie uporządkowanego zamysłu.

Dzień 1. – środa. Posłowie zaczęli od pasz i rynku tytoniu oraz soczewicy, były też portowe urządzenia do odbioru odpadów, towary paczkowane i usługi detektywistyczne. Trafiły się także trzy zaległe ustawy: o obsadzie karetek (bez tego od stycznia by nie jeździły), podwyżkach dla pielęgniarek (Sejm jeszcze nad nimi pracuje, a podwyżki rząd obiecał od początku października), zmianach w PFRON (bez zmian otarłyby się o bankructwo).

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.