Tomasz Hypki, prezes Agencji Lotniczej Altair, komentuje wypowiedzi prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego w portalu blogpress.pl o katastrofie 10 kwietnia, m.in. o tym, że Tu-154 powinien był "poradzić sobie po ścięciu drzew":

"Samoloty są przystosowane do przenoszenia obciążeń aerodynamicznych, opływającego powietrza i obciążeń eksploatacyjnych, które występują na ziemi, np. przy lądowaniu. Nie są przystosowane do przenoszenia przypadkowych uderzeń. Obciążenia przypadkowe, właśnie takie jak uderzenia o jakiś przedmiot, zwykle kończą się bardzo niedobrze i prowadzą do katastrof.

Ten samolot, jak każdy samolot, miał bardzo delikatną strukturę, złożoną z blach duralowych - bardzo cienkich, o milimetrowych grubościach. Jak ktoś widział samolot z bliska, na pewno zobaczył, że na wielu jego elementach są napisy, żeby nie chodzić, nawet nie dotykać, bo to są bardzo delikatne elementy.

Gdyby ten samolot zetknął się z ziemią w miarę płasko i lecąc normalnie, podwoziem w dół, to szanse przeżycia byłyby dużo większe (...). Od spodu samolot z natury rzeczy jest mocniejszy, a góra jest niezwykle delikatna.

Przy katastrofie w locie odwróconym szansa pasażerów na przeżycie spada prawie do zera

Przy katastrofie w locie odwróconym szansa pasażerów na przeżycie spada prawie do zera i nie ma w takim przypadku znaczenia, że samolot uderzył w nawierzchnię z błotem. Katastrofy lotnicze przebiegają w zupełnie nieprzewidywalny sposób, po prostu odbywa się tak a nie inaczej, na co składa się splot różnych okoliczności. Ten samolot w tej fazie mógł być np. niesterowny. Gdyby ten samolot zetknął się z ziemią w miarę płasko i lecąc normalnie, podwoziem w dół, to szanse przeżycia byłyby dużo większe.

Piloci prezydenckiego samolotu nie realizowali żadnej awaryjnej procedury, o czym świadczy np. brak zrzutu paliwa. Nie było zrzutu paliwa i jest to kolejna przesłanka, która świadczy o tym, że ci piloci próbowali normalnie lądować. Dziwne wydaje mi się, że przy katastrofie nie doszło w związku z tym do pożaru, bo w samolocie było 12 ton paliwa. Było mokro, a poza tym dynamika była taka, że najpierw odłamała się część gorąca z silnikami, paliwo się nie rozpyliło - to tłumaczy ten fakt".