Grecy wyszli wczoraj na ulice Aten i Salonik, aby powstrzymać plan oszczędnościowy, który ma uratować kraj przed bankructwem.
Demonstranci szturmowali budynek parlamentu, gdzie pod koniec tygodnia zostaną uchwalone drastyczne cięcia emerytur i urzędniczych pensji, a także podwyżki podatków. W centrum miasta demonstranci spalili siedzibę jednego z komercyjnych banków. Zginęły trzy osoby.
Drastyczne sceny nasiliły obawy międzynarodowych inwestorów o perspektywy zrealizowania reform przy tak silnym oporze społeczeństwa. Unijni przywódcy obawiają się, że panika ogarnie teraz pozostałe kraje południa Europy z wysokim deficytem budżetowym: Portugalię, Hiszpanię, a nawet Włochy. Najważniejsza była psychologia rynków, a nie racjonalna analiza sytuacji.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.