"Pomyślałam, że Bóg nas wyróżnił. Może chce nam powiedzieć, że nasza wiara jest za mała?" - pyta 60-latka. Inni mieszkańcy Sokółki, gdzie opłatek miał zamienić się w serce we krwi, też się cieszą, bo to promocja dla miasta. "Cud nas obudzi. Zdarzył się w dobrym momencie" - mówi pani Joanna.
Przez dziewięć miesięcy Kościół utrzymywał wydarzenie w tajemnicy, wrzawa wybuchła w ostatnich dniach września. Nigdy wcześniej miasteczko nie przeżywało takiego oblężenia dziennikarzy.
"Pytają i pytają. Zamęczyć człowieka mogą. Idziesz spokojnie do kościoła, a tutaj już na ciebie czekają. Zdjęcia robią, kamerują, nagrywają. A proboszcz prosił, żeby jakoś rozumnie do tego podchodzić. Ludzie, modlić się trzeba" - radzi starsza parafianka ze św. Antoniego. Podobnie jak inni mieszkańcy Sokółki chce zachować anonimowość. "To mała mieścina. Jak powiesz coś, co innym się nie spodoba, będą cię palcami wytykać" - mówi.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.