W dobie Covid-19 ochrona najemców stała się w Kanadzie gorącym politycznym problemem, bo wiele osób i firm już ma problem z czynszem. W przyszłym tygodniu zbierze się parlament ws. planu dopłat do wynagrodzeń 71 mld CAD (50 mld USD), część opozycji chce pomocy dla najemców.
Reklama

Środa jako pierwszy dzień miesiąca była w kwietniu w Kanadzie dniem płacenia czynszu. Choć jeszcze nie ma danych o tym, jak wiele osób i firm nie zapłaciło kwietniowej należności, to według badania przeprowadzonego w miniony weekend na zlecenie zrzeszającej małe firmy Kanadyjskiej Federacji Niezależnego Biznesu (CFIB), jedna czwarta nie jest już w stanie zapłacić za wynajem lokalu. 42 proc. właścicieli obawia się, że będą musieli zamknąć interes, a 86 proc. uważa, że rząd powinien udostępnić większe środki, by pomóc w pokryciu kosztów stałych – napisano w komunikacie CFIB.

Część dużych firm zarządzających nieruchomościami na wynajem postanowiła, po tygodniach apeli, przyjść z pomocą najemcom – pisał dziennik "The Toronto Star". Np. First Capital REIT, w której portfelu jest wiele restauracji, stworzyła wart 30 mln CAD (21 mln USD) program pozwalający na zawieszenie płatności na okres do dwóch miesięcy.

Rząd federalny uchylił naliczanie kosztów wynajmu tam, gdzie to od niego zależne: 21 lotnisk do końca grudnia br. nie musi martwić się o tę płatność. Jednak sprawa ochrony najemców, tak mieszkań, jak i lokali biznesowych, jest w Kanadzie w gestii prowincji i to przede wszystkim do nich zwraca się CFIB z propozycją umorzenia części podatku od nieruchomości i utworzenia specjalnego funduszu na pokrycie kosztów stałych, w tym najmu lokali, a także o ustanowienie czasowej ochrony przed eksmisją. Od rządu federalnego przedsiębiorcy oczekują, że pomoc w ramach jednego z programów będzie mogła sfinansować koszty wynajmu lokali. Wskazują, że obecnie nie stać ich nawet na tani kredyt z rządowych linii pomocowych.

Większość prowincji Kanady już nakazała zawieszenie eksmisji. Wicepremier Chrystia Freeland zaapelowała do właścicieli nieruchomości, by nie wszczynali procedury. W mediach społecznościowych zamieszczane są zdjęcia listów od właścicieli i zarządzających z informacjami o zawieszeniu płatności, ale też i dramatyczne relacje osób, którym przypomniano o konieczności zapłaty czynszu.

Reklama

Jak podawała telewizja CTV, prawie 800 tys. Kanadyjczyków podpisało petycję o utworzenie funduszu pomocy dla najemców i właścicieli nieruchomości oraz o zamrożenie czynszu i rat kredytów hipotecznych na czas pandemii.

Dla wielu właścicieli nieruchomości zawieszenie spłat jest jednak problemem. Jak podawała agencja The Canadian Press, 80 proc. z nich wynajmuje od jednego do kilku mieszkań. PAP rozmawiała z właścicielką domu, w którym są trzy mieszkania; w jednym mieszka ona sama, dwa mieszkania są wynajmowane, a dochody z najmu służą spłacie kredytu hipotecznego za dom.

Choć w ostatnich tygodniach Bank of Canada obniżał główną stopę procentową trzy razy i obecnie jest ona na poziomie 0,25 proc., to - jak podaje Bloomberg - oprocentowanie kredytów hipotecznych idzie w górę, ponieważ koszt pozyskania kapitału dla banków zaczął gwałtownie rosnąć ze względu na problemy klientów. Dzieje się tak, mimo że rząd federalny zaoferował już wsparcie banków wykupem obligacji w ramach uchwalonego przez parlament pakietu pomocowego w wysokości 107 mld CAD (75,5 mld USD).

Przedstawiony już plan rządu w sprawie federalnych dopłat do wynagrodzeń, którego wartość minister finansów Bill Morneau określił w środę na 71 mld CAD (50 mld USD), może stać się zakładnikiem opozycji właśnie w związku z żądaniami pomocy w kwestii czynszów i kredytów hipotecznych. Plan wymaga przegłosowania ustaw w parlamencie, który rząd chciałby zwołać na przyszły tydzień.

Konserwatywna Partia Kanady (CPC), największe ugrupowanie opozycyjne, stawia warunki zmian podatkowych. Z kolei - jak podawała The Canadian Press - lider lewicowej Nowej Partii Demokratycznej Jagmeet Singh napisał do premiera Justina Trudeau, domagając się niezwłocznego moratorium na płacenie czynszów, kredytów hipotecznych i rachunków za usługi publiczne.

Mniejszościowemu rządowi liberałów wydaje się sprzyjać, jak na ironię, tylko partia Blok Quebecki (BQ), popierająca suwerenność francuskojęzycznego Quebecu i programowo niechętna kanadyjskiej konfederacji. Lider BQ Yves-Francois Blanchet w środowym komunikacie domagał się precyzyjnego projektu ustawy i uzgodnień przed obradami, ale zaznaczył, że nie chce "wystawiać parlamentu na partyjny szantaż".