Oskarżony o gwałt na komendzie policji Krzysztof G. odpowiadał dotychczas z wolnej stopy.

Według śledczych w lipcu 2017 roku Krzysztof G., będąc kierownikiem izby zatrzymań w Komendzie Powiatowej Policji w Brodnicy, miał zgwałcić w toalecie zatrzymaną do jednej ze spraw kobietę. Następnego dnia kobieta złożyła zawiadomienie i były funkcjonariusz usłyszał zarzut przekroczenia uprawnień w celu osiągnięcia korzyści osobistej, a także gwałtu.

Został zawieszony w czynnościach w związku ze wszczętym postępowaniem dyscyplinarnym, a kilka dni później wydalony z policji "ze względu na interes służby". 40-letni Krzysztof G. został wówczas tymczasowo aresztowany. Jednak w marcu ubiegłego roku na pierwszej rozprawie sąd uchylił areszt. Pełnomocnik oskarżonego podkreślał wtedy, że opinia biegłego psychologa nie pozostawia wątpliwości co do braku prawdomówności kobiety.

Reklama

Sytuacja zmieniła się w styczniu tego roku. Wówczas prokuratura przedstawiła G. nowe zarzuty. Według śledczych w identycznych okolicznościach miał skrzywdzić kolejne dwie kobiety. Tym razem miało jednak nie dojść do stosunku seksualnego. "Użył przemocy. Całował je i dotykał w miejsca intymne. Wkładał ręce pod odzież" – twierdzi prokuratura.

Były funkcjonariusz miał się też dopuścić próby gwałtu w mieszkaniu kobiety, która poprosiła go o pomoc prawną. Ofierze udało się wyswobodzić i uciec, gdy zadzwonił telefon napastnika.

Prokurator ponownie skierował do Sądu Rejonowego w Brodnicy wniosek o trzymiesięczny areszt dla Krzysztofa G. Uzasadnił go surową karą, jaka grozi podejrzanemu, i obawą matactwa z jego strony. Sąd nie podzielił jednak zdania prokuratury.

"Oceniamy decyzję (sądu - PAP) jako nietrafną i będziemy ją zaskarżać. Nie mamy pewności, czy to wszystkie ofiary, dlatego apelujemy do pokrzywdzonych kobiet o zgłaszanie się na policję i do prokuratury" – informowała wówczas prokuratura. Zażalenie zostało skierowane do Sądu Okręgowego w Toruniu.

We wtorek toruński sąd postanowił o tymczasowym aresztowaniu Krzysztofa G. na trzy miesiące.

"Sąd rozpoznał zażalenie prokuratury pozytywnie" – poinformowała PAP prokurator rejonowa w Brodnicy Alina Szram.

Toruński sąd uznał, że zebrane dowody wskazują z dużym prawdopodobieństwem, iż Krzysztof G. mógł wykorzystać seksualnie cztery kobiety i może wpływać na pokrzywdzone i świadków. Stwierdził też, że groźba wysokiej kary może skłonić mężczyznę do ucieczki albo ukrywania się. Decyzja toruńskiego sądu jest prawomocna.(PAP)

Autor: Aleksandra Kuźniar