Podstawowym tematem, o którym powinniśmy rozmawiać w Polsce w roku wyborów do Parlamentu Europejskiego jest to, czy rzeczywiście chcemy być w Unii Europejskiej – podkreśliła w poniedziałek w Chrzanowie (Małopolskie) unijna komisarz ds. przemysłu Elżbieta Bieńkowska.

„Jeśli tak, to czy chcemy, żebyśmy byli traktowani jako kraj dziwny, nielojalny, któremu nie można ufać, dla którego trzeba wprowadzać jakieś dziwne zasady, żeby polegać na tym co się tam dzieje” - mówiła Bieńkowska podczas spotkania z mieszkańcami miasta z cyklu Dialog Obywatelski.

Według komisarz UE jest praktycznie przesądzone, że przyszły budżet unijny, nad którym prace dobiegają obecnie końca, będzie miał wbudowane mechanizmy uzależniające wypłatę środków europejskich od przestrzegania w poszczególnych krajach członkowskich zasad i prawa UE. „Jeśli jakiś kraj łamie prawa europejskie, to można mu zastopować pieniądze - kilka lat temu było to niewyobrażalne” - zauważyła Bieńkowska.

Według niej Polska dotychczas była krajem bardzo uprzywilejowanym jeżeli chodzi o przyznawanie tych pieniędzy, "bo takie są zasady polityki spójności”. „Nie wiadomo, jak będzie w przyszłości. Obecnie obraz UE w Polsce jest obrazem negatywnym. Oczywiście trzeba rozmawiać o tym, jaki ma być kształt, ale to co teraz w Polsce słyszymy, i w kilku innych krajach, że nie podoba nam się Unia Europejska, ale (nie słyszymy) jaka ma być inna. Na tym polega konstruktywna krytyka, że mówi się, ze coś mi się nie podoba, ale pokazuję też, jak może być inaczej” - oceniła Bieńkowska.

Reklama

Komisarz mówiąc o przyszłym budżecie unijnym zauważyła, że obecnie mamy do czynienia z „kilkoma krajami, które wyraźnie kontestują podstawowe zasady, na jakich została zbudowana unia Europejska”. „Ja się nie przyzwyczaiłam, że jesteśmy traktowani jako kraj dziwny i nielojalny” - dodała. Europa otwarta – mówiła Bieńkowska - znaczy, że „rozmawiamy ze swoimi przyjaciółmi, partnerami, sąsiadami, na zasadzie przyjaźni, że nie podoba nam się to i to, ale bardzo chcemy z wami być”.

Reklama

Unijna komisarz powołała się na badania wskazujące, że polskie społeczeństwo nadal pozostaje najbardziej prounijnym we Wspólnocie, ale - jak zauważyła - poparcie to spadło z poziomu 80 proc. do poziomu 60 proc.

„Propaganda robi swoje. To nie jest dane raz na zawsze” - zaznaczyła Bieńkowska. Zwracając się do młodzieży dodała: „Jeżeli uważacie, że to jest coś czym się nie powinniście zajmować, nie powinniście myśleć, to jest źle, bo to dotyczy nas wszystkich, bo możemy się znaleźć w sytuacji Wielkiej Brytanii, gdzie głupota i narcyzm rządzących spowodował, że kraj ten jest na drodze wyjścia”.

„Mnie bardzo zależy, żeby Polska była w UE i żeby Polska w tej UE była silna, a na moich oczach tę siłę traci. Wstaliśmy z kolan - to jest nieprawda, myśmy się na te kolana właśnie +buchnęli+ przez ostatnie lata i jesteśmy postrzegani jako kraj niewiarygodny, z którym się ciężko rozmawia” - dodała Bieńkowska. „Uważam jednak, że polskie społeczeństwo, od najmłodszych do najstarszych ludzi, jednak ma w sobie świadomość i mądrość tego, że w sytuacji Polski, Unia Europejska jest tym najlepszym co nam się mogło przytrafić” - podkreśliła.

Podczas spotkania z mieszkańcami z cyklu Dialog Obywatelski unijna komisarz oceniła, że Polska po wyjściu Wielkiej Brytanii z UE mogła być trzecim państwem pod względem siły oddziaływania we Wspólnocie, ale z powodu polityki rządu PiS „utraciła tę szansę na długie lata”.

Bieńkowska zaznaczyła, że jest jedynym unijnym komisarzem, z którym „jej narodowy rząd od kilku lat nie chce się kontaktować”. „Nie znam innego komisarza, z którym rząd własny, narodowy się nie kontaktuje w sprawach polskich. To są sprawy bardzo konkretne, nudne dla niektórych, które trzeba krok po kroku rozwiązywać” - zaznaczyła.

Uczestnicząca w spotkaniu eurodeputowana Róża Thun (PO) przekonywała, że „Polacy nie są od tego, żeby obniżać standardy prawa i własnej konstytucji, ale od podnoszenia tych standardów”. Dlatego – wyjaśniła - głosowała za uruchomieniem art. 7 Traktatu o UE wobec Polski i Węgier.

„Gdzieś musimy tę rozmowę prowadzić. UE nie przewidziała tak naprawdę bicza - to jest instytucja dla ludzi dobrej woli, nikt nie przewidział, że któryś kraj wybierze sobie rząd, który będzie działał przeciwko tej instytucji” - zaznaczyła Thun. Jak zaznaczyła procedura dyscyplinująca może być zastosowana „wobec rządu PiS a nie wobec Polaków”.

„Jeżeli ja chodzę na demonstracje i głośno krzyczę +wolne sądy, wolne media, poszanowanie konstytucji+, to muszę za tym głosować na arenie europejskiej” - mówiła europosłanka.

Dialogi Obywatelskie to inicjatywa Komisji Europejskiej, której celem jest rozbudzenie debaty na tematy europejskie. Spotkania w tej formule odbywają się w krajach UE od 2012 r. Podczas spotkań komisarze oraz przedstawiciele instytucji UE przestawiają zagadnienia związane z działaniem wspólnoty oraz słuchają głosów, opinii i propozycji obywateli na temat funkcjonowania UE.

Komisarz Elżbieta Bieńkowska uczestniczyła w spotkaniach w ramach Dialogów Obywatelskich m.in. w Szczecinie, Sopocie i Lublinie, Gdańsku i Sosnowcu. Jak podkreślono podczas spotkania w Chrzanowie, Polska jest liderem w UE pod względem liczby zorganizowanych tego typu spotkań – dotychczas odbyło się ich ponad 115.

Wybory do Parlamentu Europejskiego odbędą się w Polsce 26 maja.