Święta i okres zimowy to wzmożone ryzyko pożarów mieszkaniowych związanych m.in. z przeciążeniem instalacji elektrycznej – ostrzega Komenda Główna Państwowej Straży Pożarnej. Strażacy dodają, że w tzw. pożarach wewnętrznych ginie najwięcej osób.
Reklama

Z danych przekazanych PAP przez Państwową Straż Pożarną wynika, że w tym roku liczba pożarów obiektów mieszkalnych sięgnęła ponad 32 tys. Zginęło w nich 379 osób. Dla porównania w całym roku 2017 doszło do 31 461 pożarów, w których zginęło 385 osób, a w roku 2016 pożarów mieszkalnych było 30 202, zginęły 374 osoby.

"Pożary wewnętrzne, czyli pożary domów i mieszkań, są pożarami, w których ginie najwięcej osób. Dla przykładu w tym roku na 146 624 wszystkich pożarów (stan na 21 grudnia – PAP) mieliśmy 490 ofiar. 111 osób z tej liczby to ofiary, które zginęły w pożarach zewnętrznych, pozostałe – 379 osób – zginęło w pożarach domów i mieszkań" – zaznacza w rozmowie z PAP szef PSP gen. brygadier Leszek Suski.

W tym roku – głównie ze względu na warunki atmosferyczne – doszło do większej liczby pożarów ogółem niż w latach ubiegłych. Dla porównania w roku 2016 doszło do 126 250 pożarów, a w roku 2017 – 125 892.

"Tegoroczne suche i gorące lato miało wpływ na pożary lasów i pól uprawnych, ale również na pożary obiektów mieszkalnych. Wiele obiektów jest bowiem zbudowana z materiałów łatwopalnych" – mówi szef PSP. "W ubiegłym roku wyjeżdżaliśmy do blisko 520 tys. zdarzeń, a w tym roku już mieliśmy niecałe 492 tys. wyjazdów" – dodał.

Komendant Główny PSP zaznaczył, że wzmożone ryzyko wystąpienia pożarów domów i mieszkań występuje w czasie świąt oraz w okresie sylwestrowym, kiedy dochodzi do pożarów związanych z niewłaściwym dogrzewaniem, wadliwym oświetleniem choinkowym, środkami pirotechnicznymi czy przeciążeniem instalacji elektrycznej.

"Na skutek przeciążenia instalacji elektrycznej bardzo często dochodzi do pożarów i to niekoniecznie w pomieszczeniu, gdzie podłączone są urządzenia, np. w kuchni. Może się okazać, że iskrzenie nastąpi np. w skrzynce z bezpiecznikami, która znajduje się w zupełnie innym miejscu mieszkania" – ostrzega Suski.

Zwraca również uwagę, że może dochodzić do nagrzewania się oświetlenia choinkowego, co może doprowadzić do zapalenia drzewka. "Jeżeli zapali się choinka, to ogień obejmie całe drzewko właściwie w ciągu kilkunastu sekund. Ugaszenie jej, dla osoby nieumiejącej posługiwać się podręcznym sprzętem gaśniczym, może być problemem" – mówi szef PSP.