Reklama

Informację tę przekazała w sobotę w nagraniu wideo na Facebooku jedna z sześciu osób, których nie wpuszczono do naszego kraju, Ołesia Kramarenko z Zaporoża. Oświadczyła, że do zdarzenia doszło dzień wcześniej. Jej wypowiedź cytują ukraińskie media.

„Prócz ukraińskich flag nie przewoziliśmy żadnych rzeczy, które mogłyby świadczyć, że jesteśmy zagrożeniem dla tego państwa (Polski)” - powiedziała Kramarenko.

Wyjaśniła ona, że wszyscy jadący na szczyt do Katowic posiadali niezbędne dokumenty i oświadczyła, że ona i towarzyszące jej osoby oczekują na oficjalne wyjaśnienia ze strony polskich władz.

W dyskusjach w sieciach społecznościowych spekuluje się, że grupa Kramarenko nie wjechała do Polski, gdyż problemy na granicy „mogli stworzyć ludzie, którzy nie chcą rozpowszechnienia wiadomości o rozmiarach katastrofy ekologicznej w Zaporożu” - napisała agencja Interfax-Ukraina.

Zaniepokojenie w związku z incydentem wyraził minister ekologii Ukrainy Ostap Semerak. Poinformował, że rozmawiał o nim z ukraińskimi dyplomatami w Polsce. „Przyczyny takich działań nie są znane. Będę o tym rozmawiał z moim odpowiednikiem w Polsce. (…) Mam nadzieję, że sprawa zostanie wyjaśniona i w przyszłym tygodniu aktywiści będą mogli wziąć udział w COP24” - napisał na Facebooku.

Konferencja COP24 - 24. Sesja Konferencji Stron Ramowej Konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu to największe światowe forum, którego celem jest wypracowanie wspólnej polityki na rzecz przeciwdziałania zmianom klimatu.