W czwartek prezydent mianuje kolejnych generałów Wojska Polskiego. Karuzela kadrowa się kręci: co szósty z prawie 80 najwyższych rangą oficerów w ciągu najbliższych miesięcy odejdzie ze służby
W nadchodzący czwartek, w Dzień Podchorążego, prezydent Andrzej Duda mianuje nowych generałów. Gwiazdki mają dostać komandor Tomasz Szubrycht, rektor Akademii Marynarki Wojennej w Gdyni, oraz pułkownik Tadeusz Szczurek, komendant Wojskowej Akademii Technicznej w Warszawie. Pełnią oni funkcje, którym przypisany jest etat generalski. Być może w ostatniej chwili dojdzie do nich ktoś jeszcze.
To już trzecie wręczanie nominacji generalskich w tym roku. Wcześniej prezydent awansował najwyższych oficerów 10 listopada i 15 sierpnia. W sumie w tym roku ze stopnia pułkownika na generała awansowanych zostanie 13 żołnierzy. Kilkunastu innych dostało kolejne gwiazdki, np. awansowało z generała brygady na generała dywizji. To dowód na to, że współpraca na linii Pałac Prezydencki – Ministerstwo Obrony Narodowej układa się dobrze. W okresie wojny na linii prezydent Duda – minister Macierewicz nominacje w ogóle zostały wstrzymane.
Reklama
Jednak odblokowanie nominacji problemów kadrowych nie rozwiązuje. W sumie w Wojsku Polskim jest dziś 79 generałów. Najwyższy stopniem, jedyny mający cztery gwiazdki, jest generał Leszek Surawski, były szef Sztabu Generalnego. Z tym że pod koniec stycznia odejdzie on do cywila (żołnierze zazwyczaj odchodzą ze służby właśnie w tym miesiącu z powodu korzystnego naliczania emerytury). Będzie miał wtedy 59 lat. O ile nie ma sytuacji wyjątkowej, generałowie mogą służyć maksymalnie do 60. roku życia.
W rezerwie kadrowej, traktowanej zazwyczaj jak poczekalnia na emeryturę, jest obecnie 10 z 50 generałów brygady i dwóch generałów dywizji. W najbliższych kilku miesiącach prawdopodobnie odejdzie na emeryturę kilkunastu generałów – to ok. 15 proc. wszystkich najwyższych rangą oficerów będących w służbie. Duża część z nich odchodzi z powodu „naturalnego”, czyli dochodzenia do wieku emerytalnego. Tak będzie z trzygwiazdkowym generałem Andrzejem Fałkowskim, który w przyszłym roku skończy 60 lat, dwugwiazdkowym Cezarym Podlasińskim (będzie miał 58 lat) czy jednogwiazdkowym Andrzejem Tuzem (57 lat).

Reklama
Ale część została z wojska niejako „wypchnięta”.
Admirał Mirosław Mordel do czerwca był inspektorem Marynarki Wojennej. Jednak podczas opuszczenia bandery okrętu podwodnego „Sokół” stwierdził zgodnie z prawdą, że „oddala się perspektywa pozyskania okrętu podwodnego nowego typu”. Dziesięć dni później przestał być szefem marynarzy.
Nieco inną historię ma będący w rezerwie generał Dariusz Górniak. On w drugiej połowie lat 90. został wysłany na studia do Akademii Wojskowej w Moskwie. Ma unikatową wiedzę, ponieważ kształcił się także na uczelniach zachodnich. Mimo, że obecny szef Sztabu Generalnego gen. Rajmund Andrzejczak chciał go zatrzymać w służbie, to według informacji DGP minister obrony Mariusz Błaszczak się na to nie zgodził.
Ten polityk, będąc jeszcze ministrem administracji i spraw wewnętrznych, zwolnił wysokich rangą policjantów, którzy zaczynali służbę jeszcze w czasach PRL. – Teraz podobną tendencję widać w wojsku. Choć u nas odbywa się to po cichu – mówi jeden z wysokich rangą oficerów, który wciąż jest w służbie.
– Naturalne jest, że ludzie w pewnym wieku odchodzą do cywila. Ale za mało jest nominacji oficerów liniowych, prawdziwych dowódców. Dla mnie pragmatyka awansowa jest niejasna. Nie rozumiem, z jakiego klucza są awansowani oficerowie – stwierdza gen. Waldemar Skrzypczak, były dowódca wojsk lądowych.
Pod koniec stycznia w Wojsku Polskim będziemy mieli ok. 70 generałów. 20 proc. z nich będzie mieć ten stopień krócej niż pół roku. Kilku z nich jest urzędnikami w resorcie obrony, kilku rektorami uczelni, kilku pełni funkcję w placówkach zagranicznych. Brakuje generałów typowo liniowych. To osłabia nasze zdolności obronne.
Przyjmuje się, że jeden generał powinien przypadać na 1 tys. żołnierzy. Mając na uwadze, że mamy ponad 100 tys. żołnierzy zawodowych i kilkanaście tysięcy żołnierzy niezawodowych w Wojskach Obrony Terytorialnej, to aby organizacja dobrze funkcjonowała, generałów powinno być ponad 100.
Kolejnych nominacji można się spodziewać w marcu. Wtedy będzie już po zmianach w systemie kierowania i dowodzenia – nowe nominacje będą adaptacją do tej reformy i zapewne będą dotyczyły również oficerów pracujących w Sztabie Generalnym.