Nie było żadnych nacisków ze strony polityków z koalicji rządzącej i z opozycji w sprawie rejestracji leków - oświadczył dziś w Sejmie wiceminister zdrowia Marek Twardowski.

Według wiceministra naciski na resorcie starają się wywierać wielkie koncerny farmaceutyczne, sponsorowane organizacje oraz lobbyści. Także wielu dyplomatów lobbuje w imieniu firm; ale nie robią tego politycy - mówił.

Tymczasem w zeszłym tygodniu "Dziennik" podał, że Ministerstwo Gospodarki interweniowało w sprawie zarejestrowania leku francuskiej firmy Servier. Według gazety w związku z odmową zdymisjonowano prezesa urzędu rejestracji leków Leszka Borkowskiego, który w styczniu sugerował ABW, że francuski koncern mógł nielegalnie finansować PSL.

Sugestie "Dziennika" minister gospodarki Waldemar Pawlak uznał za niepoważne. "Sprawy, które dotyczyły polityki lekowej, rejestracji leków były zgodnie z właściwością przekazywane do Ministerstwa Zdrowia i nie ma tu żadnego pola do konfabulacji" - powiedział wicepremier.

"Ostateczną decyzję o odmowie rejestracji leku firmy Servier podjął resort zdrowia"

Twardowski podkreślił dziś w Sejmie, że dymisja Borkowskiego ma wyłącznie związek z wszczętym śledztwem, które dotyczy urzędu rejestracji leków. Ostateczną decyzję o odmowie rejestracji leku firmy Servier podjął resort zdrowia - zaznaczył.

Opłacenie przez tarchomińską Polfę służbowego wyjazdu do Chin pracowników urzędu rejestracji leków to jeden z wątków śledztwa wszczętego 2 marca przez warszawską prokuraturę po doniesieniu minister zdrowia Ewy Kopacz.

W poniedziałek rzeczniczka Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga Renata Mazur powiedziała PAP, że śledztwo toczy się w sprawie, a nie przeciwko komukolwiek.

Śledztwo ma trzy wątki: przyjęcia korzyści osobistej w postaci opłacenia przez tarchomińską Polfę służbowego wyjazdu do Chin pracowników urzędu rejestracji leków; nieprawidłowości w organizacji procedur dopuszczania leków do obrotu oraz braku nadzoru ze strony prezesa urzędu.