Przywódcy państw i rządów krajów UE uzgodnili w nocy z czwartku na piątek, że w państwach Unii powstaną centra kontroli migrantów, a poza jej obszarem - ośrodki do wysadzania uratowanych na morzu ze statków. Ustalono, że uchodźcy z centrów zlokalizowanych w UE w krajach, które dobrowolnie się na to zgodzą, będą podlegali relokacji do innych państw. Nie będzie jednak żadnych kwot, a rozdział będzie się odbywał na zasadzie dobrowolności. Premier Mateusz Morawiecki powiedział w piątek, że porozumienie "to gigantyczny" sukces Polski i pozostałych państw Grupy Wyszehradzkiej.

Nieco innego zdania jest były wiceszef MSZ ds. europejskich Rafał Trzaskowski (PO). "Nie ma żadnego gigantycznego sukcesu, dlatego że ten szczyt się nie zakończył żadnym przełomem. Nie widzę też, żeby tutaj uwzględniono jakieś rewolucyjne pomysły rządu polskiego, dlatego, że o umacnianiu granic, o weryfikacji uchodźców mówi się od lat. I dokładnie to samo mówił poprzedni rząd - Ewy Kopacz" - powiedział PAP poseł PO.

W jego ocenie pozytywne jest odejście od najbardziej kontrowersyjnych pomysłów dotyczących relokacji uchodźców. "Nie byłyby dobrze, gdyby szefowie państw i rządów zakończyli tę dyskusję konfliktem" - podkreślił Trzaskowski.

Reklama

Według niego istotną nowością jest zamiar tworzenia ośrodków dla migrantów w krajach trzecich, co było postulatem wielu państw UE. "To jest rzeczywiście nowość" - ocenił polityk Platformy.

Jak dodał, istotnym ustaleniem jest także zasada oddzielania migrantów ekonomicznych, którzy mają być odsyłani do krajów pochodzenia, od uchodźców, czyli osób mających szansę na przyznanie ochrony międzynarodowej. (Tylko ci drudzy mają podlegać rozdziałowi pomiędzy zainteresowane państwa członkowskie). "O tym także od wielu miesięcy się mówiło - o zabezpieczeniu granic, o kwestii powrotu migrantów" - zaznaczył Trzaskowski.

Zwrócił jednak uwagę, że wciąż nie doszło do porozumienia na temat kształtu unijnej polityki azylowej. "W konkluzjach szczytu mamy bardzo ogólne zapisy, z których niewiele wynika, że trzeba - z jednej strony znaleźć równowagę pomiędzy odpowiedzialnością, a solidarnością. Widać z tego, że ponieważ jest to kwestia bardzo kontrowersyjna, to porozumienia nie osiągnięto i ta dyskusja będzie kontynuowana" - dodał.

We wnioskach szczytu zapisano, że w sprawie reformy systemu azylowego w UE musi zapaść jednomyślna zgoda, oparta na "odpowiedzialności i solidarności". Państwa członkowskie od lat nie mogą porozumieć się w sprawie zmian w unijnym prawie azylowym. W dokumencie ze szczytu znalazł się zapis, że podczas bułgarskiej prezydencji w Radzie UE (od stycznia do końca czerwca br.) poczyniono w tej sprawie znaczne postępy.

Trzaskowski przypomniał, że również poprzednie rządy - Donalda Tuska i Ewy Kopacz - stały na stanowisku, że w kwestiach dotyczących sposobu decydowania o polityce azylowej decydujący powinien być głos Rady Europejskiej, czyli forum spotkań szefów państw i rządów Unii, gdzie decyzje zapadają jednomyślnie. "Dobrze, że tutaj nie próbowano niczego wymuszać na państwach członkowskich; dobrze, że podjęto decyzje dotyczące zacieśniania granic i zacieśniania i weryfikacji uchodźców, a także ta odważna decyzja o tworzeniu centrów w krajach trzecich. Miejmy nadzieję, że to się uda zrobić" - podkreślił b. wiceszef MSZ ds. europejskich. (PAP)

autorka: Marta Rawicz