Zło będzie ukarane, a sprawiedliwość zatriumfuje – oświadczył prezydent Ukrainy Petro Poroszenko w reakcji na informacje międzynarodowej ekipy śledczej, że pocisk, którym w 2014 roku zestrzelono nad jego krajem malezyjski samolot pasażerski, pochodził z Rosji.
Reklama

„Mamy wszelkie podstawy, by oczekiwać, że już w najbliższym czasie prokuratura Holandii będzie mogła przedstawić w sądzie akt oskarżenia wobec osób, które zaangażowane były w zestrzelenie samolotu” – napisał w czwartek Poroszenko na Facebooku.

„Ukraina ze swej strony uczyni wszystko, by działania Federacji Rosyjskiej - państwa, które popiera terroryzm, zostały należnie ocenione w Trybunale ONZ w ramach sprawy, którą zainicjowaliśmy na początku ubiegłego roku” – podkreślił ukraiński prezydent.

Wcześniej międzynarodowa ekipa śledcza poinformowała, że szczegółowa analiza materiałów wideo wykazała, iż pocisk rakietowy Buk, który w 2014 roku zestrzelił samolot linii Malaysia Airlines nad wschodnią Ukrainą, pochodził z rosyjskiej jednostki wojskowej.

Wilbert Paulissen z policji holenderskiej powiedział, że pocisk pochodził z 53. Rakietowej Brygady Przeciwlotniczej stacjonującej w Kursku.

Paulissen wystąpił podczas prezentacji tymczasowych wyników śledztwa w sprawie zestrzelenia malezyjskiego samolotu pasażerskiego. "Wszystkie pojazdy w konwoju wiozącym ten pocisk rakietowy należały do rosyjskich sił zbrojnych" - powiedział.

Boeing 777-200ER linii Malaysia Airlines, lecący 17 lipca 2014 roku z Amsterdamu do Kuala Lumpur, został zestrzelony nad wschodnią Ukrainą, na obszarze kontrolowanym przez prorosyjskich separatystów. Zginęło 298 osób, wszyscy pasażerowie i cała załoga.

Już w 2016 roku międzynarodowa grupa śledczych z Holandii, Australii, Belgii, Malezji i Ukrainy ogłosiła, że samolot Malaysia Airlines został zestrzelony pociskiem, który pochodził z Rosji. Według śledczych pocisk rakietowy został odpalony z terytorium kontrolowanego przez prorosyjskich separatystów. System rakietowy Buk, z którego wystrzelono ten pocisk, powrócił do Rosji - oświadczyli wówczas prokuratorzy.

Strona rosyjska zaprzecza, jakoby miała cokolwiek wspólnego z zestrzeleniem tego samolotu.