Kanclerz Niemiec nie chce, by Nord Stream 2 oznaczał koniec tranzytu gazu przez Ukrainę. Upomniała się o to w rozmowie z rosyjskim prezydentem Władimirem Putinem w Soczi.
To było pierwsze spotkanie Merkel i Putina od czasu ich ponownego zaprzysiężenia na urzędy. Doszło do niego w momencie, gdy – jak to określiła niedawno niemiecka kanclerz – więzi Europy z USA zostały nadwyrężone wskutek zerwania przez amerykańskiego prezydenta Donalda Trumpa porozumienia nuklearnego z Iranem. W tej kwestii Niemcy i Rosja znalazły wspólny język. W piątek w Soczi Putin i Merkel zgodnie podkreślili wolę utrzymania umowy pomimo decyzji amerykańskiego przywódcy.
W ostatnim tygodniu doszło do intensywnej wymiany dyplomatycznej na linii Berlin–Moskwa. W Rosji wizytę złożyli także minister spraw zagranicznych Heiko Mass i minister gospodarki Peter Altmaier. Rosyjski prezydent może to brać za dobrą monetę, bo jego relacje z Zachodem w ostatnim okresie były najgorsze od czasu aneksji Krymu w 2014 r. Atak z użyciem broni chemicznej na byłego rosyjskiego agenta Siergieja Skripala w Wielkiej Brytanii doprowadził pod koniec marca do skoordynowanej ofensywy dyplomatycznej państw zachodnich, które wycofały swoich dyplomatów z Moskwy. Putin na chwilę znalazł się w izolacji.
Reklama
Po wizycie Merkel w Soczi nie powinien jednak liczyć na zbyt wiele. Pomimo oczekiwań niemieckiego biznesu w Berlinie nie ma mowy o zniesieniu sankcji na Rosję. Merkel w nowej kadencji nieco zmieniła również swoją retorykę w sprawie budowy Nord Stream 2. Poprzednio niemiecka kanclerz unikała tego tematu, a pytana odpowiadała, że budowa drugiej nitki gazociągu na dnie Bałtyku to przedsięwzięcie wyłącznie ekonomiczne. Dzisiaj deklaruje, że poza komercyjnym wymiarem projekt ten ma także charakter polityczny ze względu na Ukrainę, która po uruchomieniu Nord Stream 2 może stracić znaczenie jako kraj tranzytowy w dostawach gazu ziemnego do Europy. Merkel upomniała się o to w Soczi. Putin zapewnił, że nie ma takiego założenia i że gaz będzie nadal transportowany przez Ukrainę po uruchomieniu nowej nitki podmorskiego gazociągu.
Niemiecki minister gospodarki, który również prowadził w Moskwie rozmowy na ten temat, podkreślał w ostatnich dniach, że dalsze otrzymywanie opłat przez Kijów za tranzyt powinno zostać zagwarantowane przez Unię Europejską. Szczegółów na razie jednak brakuje, a czasu jest niewiele. Prawie tydzień temu realizacja Nord Stream 2 ruszyła, magistrala ma być gotowa do końca 2019 r. Starania Berlina najwyraźniej nie satysfakcjonują Petra Poroszenki, który tuż przed spotkaniem Merkel i Putina zaapelował do Niemiec o powstrzymanie rozbudowy gazociągu. W niemieckim dzienniku „Frankfurter Allgemeine Zeitung” ukraiński prezydent pisał, że realizacja takiego „paneuropejskiego projektu” w momencie, gdy na wschodzie Ukrainy trwa wojna, musi być uznana za „appeasement [ugłaskanie – red.] wobec agresora”.
Z realizacji Nord Stream 2 niezadowolone są też Stany Zjednoczone. Dzień przed wizytą Merkel w Soczi Waszyngton wzmógł dyplomatyczny nacisk. Zastępczyni sekretarza stanu do spraw energetycznych Sandra Oudkirk mówiła w Berlinie, że zgodnie z amerykańskim prawem prezydent może objąć sankcjami firmy zaangażowane w gazociąg z udziałem rosyjskim. Partnerami Gazpromu przy realizacji Nord Stream 2 są europejskie firmy: BASF-Wintershall, Uniper, Engie, OMV, Royal Dutch Shell. Altmaier w odpowiedzi zarzucił Amerykanom, że poszukując rynków zbytu dla swojego gazu z łupków, przedkładają własne interesy nad interesy swoich partnerów.
Merkel w Soczi odnotowała także poważne naruszenie zawieszenia broni na Donbasie w nocy z czwartku na piątek, gdy w wyniku ostrzału przeprowadzonego przez prorosyjskich separatystów zginęły trzy osoby, w tym 13-letni chłopiec. Zgodziła się na kolejne spotkanie czwórki normandzkiej (przedstawiciele Niemiec, Rosji, Francji i Ukrainy), ale chce, by nie była to rozmowa dla samej rozmowy, lecz by przyniosła konkretne rezultaty. Niemieckiej kanclerz zależy przede wszystkim na opracowaniu misji ONZ na Donbasie.
Niemcy są też zaniepokojone wsparciem udzielanym przez Rosję syryjskiemu prezydentowi Baszarowi al-Asadowi. Ten uprzedził Merkel i złożył Putinowi wizytę na chwilę przed ich spotkaniem w piątek. – Wielkie problemy rozwiążemy tylko w rozmowie – komentowała niemiecka kanclerz w Soczi.