Bezpieczeństwo nie ma ceny; na czym, jak na czym, ale na tym, nie powinniśmy oszczędzać - powiedział o zakupie przez Polskę od USA systemu Patriot szef Komitetu Stałego Rady Ministrów Jacek Sasin. Nabywamy najnowszy model tego systemu - podkreślił.

Umowę zakupu systemu Patriot w ramach pierwszej fazy programu obrony powietrznej średniego zasięgu "Wisła" podpisał w środę szef MON Mariusz Błaszczak w obecności m.in. prezydenta Andrzeja Dudy i premiera Mateusza Morawieckiego. System Patriot wraz z systemem zarządzania polem walki będzie w tej fazie kosztował 4 mld 750 mln dolarów.

Szef Komitetu Stałego Rady Ministrów został zapytany w radiowej "Trójce", czy nie dało się taniej zakupić systemu Patriot odpowiedział: "widać się nie dało". "To i tak jest taniej niż pierwsze wyliczenia zakładały" - zaznaczył. Podkreślił, że "bezpieczeństwo nie ma ceny". "Na czym, jak na czym, ale na tym nie powinniśmy oszczędzać. Oczywiście trzeba każdą złotówkę oglądać, każde euro oglądać z każdej strony, żeby za te pieniądze, którymi dysponujemy jak najlepiej wyposażyć naszą armie" - powiedział Sasin.

Reklama

"To jest system, który nie jest takim normalnym systemem rakietowym. To jest coś, co jest bronią zupełnie nowej generacji. My nabywamy najnowsze wydanie, najnowszy model tego systemu rakietowego. Taki, którym poza Stanami Zjednoczonymi nikt nie dysponuje. Polska będzie pierwszym krajem, który tę właśnie najnowszą wersję mogła mieć w swojej armii" - powiedział.

Sasin został zapytany o wypowiedź b. szef MON za rządów PO-PSL Tomasza Siemoniaka, który ocenił w środę, że rząd "przepłacił" za amerykański system. "Politycy opozycji muszą w każdym obszarze udowodnić, że są totalną opozycją i dziwi mnie bardzo ta wypowiedź ministra Siemoniaka, bo to pokazuje, że taka rzecz święta dla nas jak bezpieczeństwo, nie jest wyjęta spod tej wojny politycznej" - powiedział Sasin.

Reklama

"Możemy armię naszą wyposażyć tanio, to możemy ją wyposażyć w dzidy i łuki, wtedy będzie rzeczywiście tanio, nie będziemy wydawać tych miliardów, tylko czy o to chodzi" - dodał.

Podkreślił, że Polska leży w newralgicznym miejscu Europy i świata. "Na naszym terytorium jest ten tzw. +przesmyk suwalski+, który przez ekspertów jest uważany za absolutnie newralgiczne miejsce, jeżeli chodzi o bezpieczeństwo całej Europy i my musimy mieć tego świadomość, musimy inwestować w nasze bezpieczeństwo" - mówił.

Sasin powiedział, że Polska przeznacza 2 proc. PKB na obronność i "ma pieniądze na najnowsze systemy".

Zestawy dla Polski mają być dostarczane w latach 2022-24. Według deklaracji z lipca ub. r. Polska otrzyma jednostki ogniowe w najnowocześniejszej dostępnej konfiguracji. Pierwsza partia ma być wyposażona w radary sektorowe, w drugiej fazie mają być dostępne radary dookólne; zapowiedziano też prace nad włączeniem w polski system tańszych pocisków, które mają być uzupełnieniem dla pocisków antybalistycznych PAC-3 MSE. Polskie baterie Patriot mają być zintegrowane z nowym, opracowywanym systemem zarządzania polem walki IBCS.

W ubiegłym tygodniu zostały podpisane warte prawie 950 mln zł umowy offsetowe związane z planowanym kontraktem, dotyczące transferu technologii i udziału polskiego przemysłu w dostawach i obsłudze zestawów Patriot dla polskich sił zbrojnych.

Największy z dotychczasowych kontraktów zbrojeniowych w Polsce był negocjowany w formule międzyrządowej od kwietnia 2015 r., od jesieni ub.r. trwały negocjacje offsetu.

Modernizacja obrony powietrznej to jeden z priorytetów wieloletniego planu rozwoju sił zbrojnych. Program obrony powietrznej średniego zasięgu Wisła, którego podstawą będą zestawy Patriot, zakłada, że będzie to system mobilny, umożliwiający obronę wybranych obszarów - ważnych obiektów, zgrupowań wojsk i kontyngentów za granicą.