W poniedziałek prezydent Andrzej Duda powołał Mateusza Morawieckiego na urząd prezesa Rady Ministrów oraz ministra rozwoju i finansów.

Jak przypomniał Szołucha, "to czym się zajmował do tej pory premier Morawiecki składało się z elementów administracji publicznej i nadzoru, które otrzymywał stopniowo". Przypomniał, że został najpierw ministrem rozwoju, a następnie ministrem rozwoju i finansów. "To już była olbrzymia część odpowiedzialności za politykę gospodarczą państwa" - dodał.

"Teraz zostaje premierem i ma realizować zadania drugiego etapu działań obecnego rządu" - zwrócił uwagę.

Wskazał, że pierwszy etap był prospołeczny, czyli m.in. 500 puls i inne, które "wzmocniły stronę popytową gospodarki i widać to w odczytach wskaźników makroekonomicznych". "Konsumpcja, sprzedaż detaliczna mają się świetnie" - zaznaczył.

Drugim etapem - jak mówił - motorem napędowym naszego wzrostu gospodarczego, który pracuje na zbyt wolnych obrotach, są inwestycje. "Morawiecki ma za zadanie wzmocnić tę stronę gospodarki - stronę inwestycyjną, podażową i realizować kolejne części planu jego autorstwa - Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju" - powiedział ekonomista.

Jego zdaniem to jest część, na którą "najbardziej czekają polscy przedsiębiorcy".

"Morawiecki biorąc pod uwagę, to czego do tej pory dokonał - w biznesie prywatnym i w administracji publicznej, przez ostatnie dwa lata - rokuje jak najlepiej" - ocenił. Zdaniem Szołuchy, dzięki "wszechstronnemu doświadczeniu nowego premiera, które w minionych latach nabył, można powiedzieć, że jest człowiekiem dobrze przygotowanym, od strony merytorycznej i menadżerskiej do pełnienia tej funkcji".

"Często narzekamy, że w polityce, zwłaszcza w samym rządzie brakuje nam fachowców z prawdziwego zdarzenia - to kryterium Morawiecki spełnia jak mało kto" - podkreślił.

Zauważył, że od strony politycznej Morawiecki jest człowiekiem "niezależnym". "Niezależnym ze względu na swoja pozycję zawodową, jak i materialną" - dodał.

Ocenił, że decyzja o nadaniu Morawieckiemu funkcji premiera oraz ministra rozwoju i finansów miała za zadanie "zadać kłam twierdzeniu, jakoby obecny obóz władzy zamykał się wewnątrz ciasnego aparatu partyjnego i stawiał na ślepo posłusznych sobie ludzi". "Od strony marketingu politycznego, ta decyzja, wydaje się trafiona" - stwierdził.

"Morawiecki jest wyznawcą tego, że własność prywatna w gospodarce powinna stanowić fundament, ale dostrzega też w tejże współczesnej gospodarce istotną rolę państwa, zwłaszcza w relacjach zewnętrznych" - mówił Szołucha.

Podkreślił, że nie jest to myślenie "utopijne". "Jest to myślenie do bólu pragmatyczne i to dlatego dzisiejsi lewicowcy zarzucają Morawieckiemu, że jest przedstawicielem świata kapitalistów w rządzie i polityce, a z kolei ortodoksyjni, radykalni liberałowie ekonomiczni zarzucają mu etatyzm i skłonność do ręcznego sterowania gospodarką i jej centralnego planowania" - powiedział ekonomista. Jego zdaniem "takie zarzuty, które płyną pod jego adresem z tych skrajnych stron sporu o wizję gospodarki, są plusem".

"Trudno jest znaleźć punkt zaczepienia do krytyki Morawieckiego" - stwierdził.

Zdaniem Szołuchy, potencjalnym zagrożeniem dla nowego premiera może się okazać brak "mocnej pozycji i silnego zaplecza wewnątrz tej partii jakie ma część pozostałych członków obecnego rządu".

Jednak - jak podkreślił - tego już Morawiecki "sam nie rozwikła i temu nie zaradzi". "Będzie musiał dostać stałe, mocne wsparcie polityczne od tych, którzy go na obecne stanowisko wskazali" - dodał.

Zdaniem eksperta, na ocenę tego jak Morawiecki będzie się sprawował na powierzonych mu stanowiskach "trzeba będzie poczekać". "Ta decyzja, jak twierdzą niektórzy, może być rozwiązaniem doraźnym. Ten podział kompetencji w rządzie może ulec zmianie" - mówił.

"Pierwsze tygodnie będą próbą dla samego Morawieckiego i okazją do wyciągnięcia wniosków - czy da się kierować rządem, pozostając jednocześnie ministrem dwóch kluczowych resortów" - podsumował.(PAP)

autor: Katarzyna Fiuk

edytor: Dorota Skrobisz