Według sondażu ośrodka badawczego Research Affairs z tygodnia wyborczego 33 proc. Austriaków zamierza oddać głos na ludowców. Socjaldemokratyczną Partię Austrii (SPO) obecnego kanclerza Christiana Kerna wybiera 27 proc. głosujących, a na podobne poparcie (23 proc.) może liczyć nacjonalistyczno-konserwatywna Austriacka Partia Wolności (FPOe). Zieloni oraz NEOS (Nowa Austria i Forum Liberalne) balansują na granicy progu wyborczego wynoszącego cztery procent.

Jeszcze na wiosnę OeVP traciła kilkanaście punktów procentowych do plasującego się na czele FPOe. Wzrost poparcia dla ludowców rozpoczął się w maju, gdy Kurz objął przywództwo w tej partii, zerwał rządzącą w Wiedniu od ponad 10 lat "wielką koalicję" SPOe-OeVP i doprowadził do rozpisania przedterminowych wyborów parlamentarnych. Podczas kampanii szef MSZ, który ma szansę zostać najmłodszym kanclerzem w historii alpejskiej republiki, przechwycił narrację FPOe, skupiając się głównie na postulatach dotyczących ograniczenia migracji oraz roli islamu w życiu publicznym.

Kurz zapowiada m.in. zamknięcie muzułmańskich przedszkoli w Austrii oraz opowiada się za zakazem noszenia burek i nikabów w miejscach publicznych. Jednocześnie lider FPOe zapewnia, że zamierza przywrócić Austrii jej tradycyjną rolę mostu łączącego zachodnią i wschodnią Europę.

Reklama

Podczas kryzysu migracyjnego szef austriackiego MSZ opowiedział się zdecydowanie przeciw niemieckiej kanclerz Angeli Merkel, przypisując sobie zasługi za zamknięcie tzw. szlaku bałkańskiego - przypomina Deutsche Welle.

Kurz uznawany jest za cudowne dziecko austriackiej polityki. Od początku swojej działalności politycznej związany jest z OeVP, z ramienia tej partii był m.in. radnym Wiednia. W wyborach parlamentarnych w 2013 roku uzyskał mandat parlamentarzysty, zdobywając najwięcej głosów spośród wszystkich kandydatów w kraju. W grudniu 2013 roku w wieku 27 lat został ministrem spraw zagranicznych Austrii. Przydomek Kurza - "Wunderwuzzi" - oznacza "kogoś, kto chodzi po wodzie", w jego kampanii dominuje morski, turkusowy kolor.

Reklama

Austriacki tygodnik "Profil" nazwał go "Heiderem light", zauważając podobieństwo do antymigranckiego i eurosceptycznego byłego lidera FPOe Joerga Haidera, którego partia w latach 2000-2005 współtworzyła rządową koalicję.

W tym roku FPOe ma jednak szansę osiągnąć swój najlepszy historycznie wynik. W programie tej partii znajduje się m.in. zabranie świadczeń społecznych migrantom oraz referenda dotyczące pozycji islamu w kraju na wzór szwajcarskich oraz włączenie Austrii do Grupy Wyszehradzkiej. Austriackie media spekulują, że w przypadku wejścia FPOe do rządowej koalicji kandydatem partii na szefa MSZ zostanie Norbert Hofer, który w 2016 roku przegrał w wyborach prezydenckich z Alexandrem Van der Bellenem.

O tym, że po wyborach prawdopodobnie powstanie "czarno-niebieska" koalicja OeVP-FPOe mówi otwarcie Kern. Lider SPO zapowiedział już, że jego partia przejdzie do opozycji, jeżeli nie wygra wyborów. Socjaldemokraci znacznie stracili w sondażach, gdy wyszło na jaw, że dwa związane z SPOe profile w mediach społecznościowych rozpowszechniały fałszywe antysemickie oraz ksenofobiczne informacje na temat Kurza.

Temat ten zdominował austriacką kampanię. Podczas niedzielnej debaty telewizyjnej Kurz oskarżył Kerna o "zatruwanie" austriackiej polityki "brudnymi kampanijnymi metodami". Kern zarzucił z kolei Kurzowi, że jego partia oferowała pieniądze doradcom politycznym SPOe "za informacje o tym, jak działają".

Agencja dpa porównuje kampanie wyborczą w Austrii do "taniego thrillera" lub "pierwszej strony tabloidu". "To jest bez dwóch zdań najbardziej brudna kampania jakiej kiedykolwiek doświadczyliśmy" – ocenia z kolei Eva Linsinger z tygodnika "Profil".

"Kontrowersje prawdopodobnie zwiększą frekwencję" – zaznacza jednak Wolfgang Bachmayer z ośrodka badawczego OGM. Jego zdaniem do urn w niedzielę uda się 80 proc. uprawnionych do głosowania Austriaków.

W wyborach parlamentarnych w 2013 roku frekwencja wyniosła 74,91 proc. Głosowanie zakończyło się zwycięstwem SPOe (26,82 proc.), którzy razem z OeVP (23,99) utworzyli "wielką koalicję". W parlamencie znaleźli się również Zieloni (12,42 proc.), centroprawicowa Team Stronach (5,73) oraz NEOS (4,96).

W tegorocznym głosowaniu czynne prawo wyborcze przysługuje blisko 6,5 mln Austriakom powyżej 16 roku życia. Wybieranych będzie 183 deputowanych do Rady Narodowej - niższej izby parlamentu, której kadencja trwa pięć lat. Władzę wykonawczą w naddunajskiej republice sprawuje powoływany przez prezydenta rząd, na którego czele stoi kanclerz związkowy.

Mateusz Obremski (PAP)