"Wypełnić pustkę" - recenzja

"Wypełnić pustkę"
"Wypełnic pustkę"Media
17 lipca 2013

Debiutująca w pełnym metrażu Rama Burshtein staje się ofiarą swej ambitnej strategii. „Wypełnić pustkę” to kino jednocześnie autentyczne i irytujące.

Film Burshtein do samego końca pozostaje tajemnicą, która budzi raczej niedosyt niż zaciekawienie. Nie sposób przejść obojętnie wobec przedstawianej przez Burshtein bezkrytycznie obyczajowości, w której patriarchat wciąż ma się świetnie, a rozmowy o małżeństwie przypominają handlowe negocjacje. Pod tym względem „Wypełnić pustkę” wzbudza znacznie większe zakłopotanie niż – obecne na naszych ekranach kilka lat temu – „Oczy szeroko otwarte”. Film Haima Tabakmana, opowiadający o homoseksualnej miłości w środowisku ortodoksyjnych Żydów, przekonująco buntował się wobec opresyjnej roli tradycji. U Burshtein akceptacja narzucanych przez środowisko ograniczeń byłaby jeszcze zrozumiała, gdyby stała za nią autentyczna namiętność bohaterów. Na takiej zasadzie zbudowała niedawno swoją klasę chociażby, osadzona w środowisku konserwatywnych Filipińczyków, „Druga żona”. Niestety, inaczej niż w świetnie przyjętym na festiwalu w Wenecji filmie Brillante Mendozy w „Wypełnić pustkę” emocjonalna temperatura pozostaje zaskakująco chłodna.

Pozostało 65% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381455mega.png
381223mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.