PROZA | Eksperymenty z pamięcią dają pole do popisu literacką wyobraźnią i zabaw z językiem. W „Śnie sów” Jerzego Sosnowskiego trochę tego zabrakło
Literackie wyprawy do świata dzieciństwa bywają fascynujące – nie tylko dlatego, że zwykle dowiadujemy się z nich sporo o biografii autora. W dzieciństwie jest magia, która pozwala przeobrażać banalne wspomnienia w mityczne opowieści o początkach prywatnego świata. Rządzą tu inne reguły. Czas może wydłużać się lub skracać, chronologia i logika schodzą na dalszy plan, wytwory wyobraźni i codzienne zdarzenia mają tę samą rangę. Nie trzeba powoływać się na nieśmiertelną Proustowską magdalenkę, by zdać sobie sprawę, że to nie fakty przywołują wspomnienia z najwcześniejszych lat życia, ale wrażenia dużo bardziej ulotne – smaki, zapachy, dźwięki. Proust miał swoją magdalenkę, my zapamiętaliśmy smak stołówkowego kompotu, który piliśmy na koloniach, oranżadki w proszku i waty cukrowej.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.