Pogoń za bogatymi w warunkach zglobalizowanego świata przypomina ściganie horyzontu [RECENZJA]

Rafał Woś
Rafał WośDGP / Wojtek Gorski
18 stycznia 2019

Gdybym miał streścić w kolokwialnej formie sedno polskiej publicystyki gospodarczej z lat 2009–2018, ująłbym to mniej więcej tak: „Jeszcze tylko trochę wysiłku i odrobinę wyrzeczeń, a zaraz zaczniemy doganiać Zachód. Zresztą on już czuje na plecach nasz gorący oddech”.

4100274-maciej-grodzicki-konwergencja.jpg
Maciej Grodzicki, „Konwergencja w warunkach integracji gospodarczej. Grupa Wyszehradzka w globalnych łańcuchach wartości”, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2018

Wszystko zaczęło się oczywiście od „zielonej wyspy” Donalda Tuska. Rządząca Platforma postanowiła wykorzystać fakt, że kryzys i recesja lat 2008–2010 wyjątkowo mocno uderzyły we wszystkie kraje Zachodu, zaś Polsce przyniosły co najwyżej spowolnienie wzrostu. Opowieść została chętnie podchwycona przez publiczność. Stanowiła przecież dobry dowód na to, że wreszcie nasze wieloletnie wyrzeczenia społeczne zaczynają popłacać. Wśród ekonomistów zapanowała nawet moda na pokazywanie, kiedy (przy zachowaniu obecnych tendencji) dopędzimy gospodarkę niemiecką. W 2012 r. Leszek Balcerowicz zapowiadał, że stanie się to w ciągu lat 20. W takie wyliczenia lubi się też bawić obecna władza. Ostatnie przewidywania ekspertów Polskiego Funduszu Rozwoju mówią o 40 latach.

Pozostało 95% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381499mega.png