"Nadzieja w mroku". Słuszne, słuszne. Trochę nudne [RECENZJA]

Rafał Woś
Rafał WośDGP / Wojtek Gorski
12 lipca 2019

Pisanie ku pokrzepieniu serc ma wielką wartość (i długą tradycję) – znamy to dobrze z naszej literatury. „Nadzieja w mroku” to amerykański odpowiednik właśnie tego typu publikacji.

Książeczka Rebeki Solnit ukazała się w 2004 r. i miała być odpowiedzią na zbiorową depresję, w której znalazła się amerykańska lewica po wydaniu przez administrację George’a Busha rozkazu inwazji na Irak. Solnit podjęła próbę wyrwania jej z mentalnego doła. Pokazywała, że nie jest tak źle, dawała przykłady mniej lub bardziej udanych akcji w wielu miejscach świata: w Stanach Zjednoczonych, Ameryce Łacińskiej czy Timorze Wschodnim. W 2016 r. książkę uzupełniono i wznowiono – tym razem z powodu kolejnej fali zbiorowej depresji połączonej z napadami histerii, które nawiedziły liberalną Amerykę po wyborze Donalda Trumpa na prezydenta USA (wybory odbyły się w listopadzie 2016 r., Trump został zaprzysiężony w styczniu 2017 r.). W jakimś sensie Solnit (a pewnie raczej jej wydawcy) próbowali powtórzyć sukces z 2004 r., gdy tekst osiągnął sporą popularność (dzięki internetowi głównie).

Pozostało 60% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.