Nawet usuwając warstwę lukru, którą część mediów pieczołowicie pokryła wizytę Donalda Trumpa na szczycie Inicjatywy Trójmorza w Warszawie, trudno odmówić polskim władzom sukcesu. Wyśmiewany przez opozycję pomysł zdołał zgromadzić 10 z 12 państw należących do Inicjatywy. Czesi przysłali szefa parlamentu, a Austriacy byli reprezentowani zaledwie w randze ambasadora.



Inicjatorzy zrobili wiele, by unieważnić pojawiające się opinie, że Trójmorze jest budowane w kontrze do UE. Aby podkreślić unijność projektu, od początku zadecydowano, że biorą w nim udział wyłącznie państwa należące do Wspólnoty, co wzbudziło pewne – nieuzasadnione – obiekcje, zwłaszcza na Ukrainie. By odżegnać się od wizerunku klubu państw postkomunistycznych, doproszono Austrię (choć – jak widać – bez entuzjazmu Wiednia).