"Przez osiem lat rządów PO...”. Ta fraza jest dziś popularna niemal jak „Dawno, dawno temu....” lub „za górami, za lasami”. Pełni funkcję PiS-owskiej mantry obśmianej w „Uchu Prezesa”, która pojawiła się w masowej wyobraźni jako synonim wszystkiego, co złe za rządów PO. Zazwyczaj zaraz po niej następował cały katalog realnych i domniemanych patologii Platformy.
Z dwoma morałami do wyboru. Pierwszym: „Tak dalej być nie może”, używanym wtedy, gdy zarzucano rządzącym z PO i PSL naganne praktyki. Drugim: „My damy radę”, gdy chodziło o kwestie, w których przewijał się wątek nieudolności i tekturowego państwa.
Jednym z najsilniej krytykowanych zjawisk miało być partyjniactwo i delegowanie do zarządzania państwowymi spółkami osób z nadania rządzącej partii. Faktycznie takie przypadki były. Minister skarbu Aleksander Grad po odejściu ze stanowiska trafił jako prezes do spółki PGE odpowiedzialnej za przygotowanie budowy elektrowni jądrowej. Elektrownia nie powstała i nie wiadomo, czy w ogóle powstanie. Z kolei do zarządu PKN Orlen niemal wszedł odpowiedzialny za wizerunek premiera Igor Ostachowicz. Niemal, bo fala krytyki, która przelała się przez media, spowodowała, że Ostachowicz w końcu wylądował w prywatnym biznesie. Działacze związani z poprzednim obozem władzy pojawiali się w mniejszych spółkach. I w każdym takim przypadku politycy PiS, na ogół słusznie, mówili: „Tak dalej być nie może”.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.