Zbigniew Brzeziński był jednym najwybitniejszych amerykańskich analityków, a jednocześnie osobą, która miała polską pasję – podkreślił publicysta, prezes Fundacji im. Stefana Batorego Aleksander Smolar. Śmierć Brzezińskiego to ogromna strata dla Polski – podkreślił.

Informację o śmierci prof. Brzezińskiego - b. szefa Rady Bezpieczeństwa Narodowego w ekipie prezydenta USA Jimmy'ego Cartera, jednego z najbardziej wpływowych politologów i strategów polityki zagranicznej USA - przekazały w sobotę amerykańskie media. Brzeziński miał 89 lat.

„Znałem go jako bardzo wybitnego analityka, jednego z najwybitniejszych w świecie. W Stanach Zjednoczonych było takich dwóch wybitnych analityków i równocześnie ludzi, którzy odgrywali wielką rolę w polityce amerykańskiej – Henry Kissinger i Zbigniew Brzeziński. Należał do tych nielicznych ludzi, którzy potrafili swoim spojrzeniem objąć podstawowe problemy całego świata i nie tylko obecne, ale całą dynamikę” - powiedział Smolar PAP.

Reklama

Przypomniał, że Brzeziński był autorem wielu wybitnych książek dotyczących ZSRR i totalitaryzmu, Stanów Zjednoczonych i Europy. „Będąc obywatelem amerykańskim, lojalnym wobec USA, równocześnie był niesłychanie przywiązany emocjonalnie i intelektualnie do spraw polskich” - powiedział prezes Fundacji Batorego.

„Zawsze ogromne wrażenie na mnie robiła jego błyskotliwa inteligencja, skupiona uwaga, zdolność analizowania bardzo złożonych tendencji i jego niezwykłe przywiązanie do Polski (…) Był zawsze niesłychanie otwarty i niezwykle zainteresowany myślami innych ludzi, dyskusją” - wspomina Smolar.

Dodał, że Brzeziński należał do tego pokolenia, dla którego Europa miała ogromne znaczenie geopolityczne, ale również cywilizacyjne i kulturowe – dla niego Europa i Stany Zjednoczone stanowiły całość – świat zachodni. Był zwolennikiem ścisłych związków Polski z Ukrainą, a z drugiej strony – z Niemcami i z Francją.

„Był taki moment, że marzył mu się taki czworokąt – Francja, Niemcy, Polska, Ukraina – który decydowałby o losach Europy, przeciwstawiając się zagrożeniom płynącym ze Wschodu, które okazały się bardzo realnymi wraz z atakiem na Ukrainę” - przypomniał ekspert.

Choć często był krytyczny wobec Unii Europejskiej, zawsze było to podszyte troską o przyszłość Europy, szczególnie Polski – wskazał. „Dla Polski to ogromna strata, strata człowieka, który miał polską pasję i który myślał o Polsce nie w prowincjonalny sposób - jak to często dzisiaj dominuje w polskiej polityce - tylko o Polsce w szerokim świecie. Widział ją we współzależnościach z losem sąsiadów, Stanów Zjednoczonych, z sytuacją całego świata” - podsumował Smolar.