Zaczęło się smażenie przystawki. Jej głównym składnikiem ma być odradzająca się polska lewica. Najpierw brzuszek, potem plecki. Ani się lewica obejrzy, jak zostanie spałaszowana. Tak jak jej poprzednicy. Przeklęty dzień świstaka dla obozu progresywnego. Kto ją zje? Tu niespodzianki nie ma. Na połknięcie lewicy ma ochotę syty obóz liberalnego polskiego mieszczaństwa. Prawdziwi zwycięzcy nadwiślańskiej transformacji i zwolennicy społecznego oraz ekonomicznego status quo. Ci, którzy zapytani o poglądy na gospodarkę odpowiedzą: „takie normalne, zdroworozsądkowe, wolnorynkowe”. Ci, którzy w minionym 27-leciu polską lewicę najpierw obłaskawili, a potem kęs po kęsie pogryźli, przeżuli i strawili.
Zagrożenie jest o tyle większe, że liberałowie wyglądają (poza kilkoma wyjątkami) niegroźnie. Są dobrze ubrani. Mają dobre maniery. Umieją też spokojnie wykładać swoje racje. Często podpierając się terminami takimi jak wolność, zjednoczona Europa i demokracja (równość czy sprawiedliwość niestety pojawiają się dużo rzadziej). Co właściwie przez te pojęcia rozumieją? Tego nie wiadomo. Gdy się ich o to pyta, odpowiadają lekko zniecierpliwieni, że to nie czas na filozoficzne rozważania. Najpierw trzeba oderwać od władzy PiS. A potem się zobaczy.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.