Parafianowicz: Macierewicz spod żyrandola

Przykładem bylejakości był ujawniony przez „Dziennik” przypadek prowadzonej przez WSI w Afganistanie operacji Zen, w której głównym bohaterem był znany na warszawskich salonach szpieg celebryta. Z dość szczegółowego opisu wydarzeń przedstawionego przez prasę, jak i z raportu Macierewicza jawił się obraz niczym z parodii serialu „07 zgłoś się”, gdzie osoba podkładająca głos pod porucznika Borewicza melduje przez tandetne CB radio wykonanie zadania słowami: „Halo. George Bush? Mam prawą rękę bin Ladena. Szykuj kasę”.

Macierewicz był jednym z pierwszych, którzy to dostrzegli i nie dali się nabrać na wyjątkowy charakter WSI. Przez lata ministrowie byli mamieni wizją supertajnej jednostki. Albo się jej bali, albo ją podziwiali. Macierewicz ją po prostu rozwiązał. Wziął też na siebie całą krytykę tych, którzy przekonywali, że w ten sposób obniżył bezpieczeństwo państwa. Choć z ujawnionych przez Wikileaks depesz amerykańskiego departamentu stanu wynikało coś zupełnie przeciwnego.

Pozostało 59% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.