Niedziński: Czy możemy skorzystać na brexicie?

Bartłomiej Niedziński
Bartłomiej NiedzińskiDGP / Bartłomiej Molga
29 marca 2017

To nie będzie wyjście po angielsku. Dziś brytyjska premier Theresa May oficjalnie notyfikuje władzom Unii Europejskiej, że Zjednoczone Królestwo zamierza opuścić jej szeregi i pójść własną drogą, co rozpocznie długi i trudny proces negocjacji rozwodowych.

Roztrząsanie oczywistych faktów, że z polskiego punktu widzenia brexit oznacza więcej strat niż korzyści, nie ma już sensu, podobnie jak zastanawianie się, czy podjęta w czerwcu zeszłego roku decyzja jest jeszcze do odwrócenia. Nie jest. Nie będzie nowego referendum ani przyspieszonych wyborów, które radykalnie zmieniłyby układ sił. Nie zablokują tego brytyjscy posłowie, nie wydarzy się nic, co zapobiegłoby wyjściu Wielkiej Brytanii z Unii. Zresztą gdy opadły referendalne emocje, jakoś nie widać, by Brytyjczycy w większości żałowali swojej decyzji. Najwyższy czas zatem pogodzić się z tym, że mają odmienny pomysł na siebie, i zanim zaczną się negocjacje, zastanowić się, jak z tej negatywnej sytuacji wyciągnąć najwięcej korzyści.

Potencjalnie największą zaletą brexitu – nie tylko dla Polski, lecz także dla całej Unii – mogłaby być prawdziwa refleksja nad przyczynami takiego wyboru Brytyjczyków, a także rosnącego w innych krajach sceptycyzmu lub obojętności wobec projektu zjednoczonej Europy. Mogłaby być, ale na razie nie jest. Owszem, przywódcy pozostałych państw spotkali się w miniony weekend na jubileuszowym szczycie w Rzymie, przyjęli stosowną deklarację, ale trudno odnieść wrażenie, by faktycznie mieli pomysł, w którą stronę Unia powinna zmierzać. Brak wśród unijnych elit zrozumienia, że może istnieć inny tok myślenia niż ich własny oraz że nie każdy, kto ma wątpliwości do „stale zacieśniającej się wspólnoty”, jest od razu faszystą i eurofobem. Tymczasem zarówno po brytyjskim referendum, jak i w kontekście zbliżających się negocjacji pojawiają się czasem głosy, że trzeba sprawić, by Wielka Brytania pożałowała swojej decyzji, by jej los stał się przestrogą dla potencjalnych naśladowców. A najlepiej, by bez Unii zatonęła gdzieś w wodach Morza Północnego. Otóż nie – w interesie wszystkich jest to, by Wielka Brytania pozostała silna (z NATO ani z żadnych zobowiązań sojuszniczych się nie wycofuje), a wzajemne obroty handlowe rosły, bo z tego bierze się bogactwo, a nie z ograniczania handlu. Na razie żadne katastroficzne prognozy sprzed referendum o nieuchronnej recesji się nie sprawdziły, więc jeśli unijni przywódcy zobaczą, że istnieje udane życie poza Unią, to może kiedyś zdobędą się na refleksje nad nastrojami społecznymi.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.