Tejchman: Sami siebie skazujemy na nieistotność

9 marca 2017

Aż 1 234 kilometry. 12 godzin jazdy bez przerwy z maksymalną prędkością. Tyle dzieli największe polskie centrum logistyczne w Strykowie od największego portu w Europie – Rotterdamu. Dziesiątki tysięcy tirów przewożą tam i z powrotem nie tylko polskie towary. Jeżdżą też do Marsylii, Barcelony, Kadyksu, Paryża, Frankfurtu, Pragi, Zagrzebia i Bukaresztu. Do setek europejskich miast i portów. Sektor transportowy jest jednym z naszych kluczowych eksporterów usług. Daje miejsca pracy i utrzymanie nie tylko kierowcom, lecz także serwisantom, logistykom, producentom części i sektorowi automotive.


W Europie dwóch prędkości polski sektor transportowy może trafić na boczny tor – już teraz kraje Europy Zachodniej i Skandynawii starają się przeforsować unijne rozwiązania, które nakażą kierowcom ciężarówek odbyć weekendowy odpoczynek w domu – w kraju, z którego ciężarówka pochodzi. Prosty przepis, który sprawi, że ponad połowa Europy będzie nieosiągalna dla polskich kierowców.

Transport to jedna z wielu części polskiej gospodarki, która jest ścisłe zintegrowana z jednolitym rynkiem europejskim. Praca delegowana, centra usług wspólnych, eksport części i urządzeń, centra logistyczne, produkcja maszyn i urządzeń spełniających unijne normy, eksport żywności i przetwórstwo. Lista branż i firm, które zależą od tego, jak działa wspólny rynek, jak chroniona jest na nim konkurencja, jest bardzo długa.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.