"Le Figaro" o tragedii berlińskiej: dramat podwójnie symboliczny

20 grudnia 2016

"Podwójnie symbolicznym dramatem" nazywa we wtorek tragedię berlińską "Le Figaro". Zdaniem francuskiej gazety, jeśli trop terrorystyczny się potwierdzi, terroryści nie mogli wybrać miejsca bardziej znaczącego, aby pokazać Niemcom, że są z nimi w stanie wojny.

Dziennik zaznacza, że "w przeciwieństwie do Francji, (Niemcy) wpisały swe korzenie chrześcijańskie do konstytucji" i przypomina, że tragedia rozegrała się pod ewangelickim Kościołem Pamięci Cesarza Wilhelma, "zamienionym w miejsce pamięci o II wojnie światowej".

Na kilka miesięcy przed wyborami kanclerz Niemiec Angela Merkel będzie musiała zareagować na zagrożenie – podkreśla autor artykułu Patrick Saint-Paul. I zapowiada kolejną falę krytyki wobec niemieckiej kanclerz, "która otworzyła bramy uciekinierom z Syrii, Afganistanu czy Iraku".

Publicysta przypomina na łamach "Le Figaro", że Merkel krytykowana była również za "niedociągnięcia w organizacji niemieckich służb wywiadowczych". "Niemcy, które stały się znaczącą potęgą ekonomiczną i polityczną w Europie, wciąż polegają na innych, jeśli chodzi o zapewnienie ich bezpieczeństwa" – zauważa. I zastanawia się, czy "trauma zamachów spowoduje, że Niemcy przezwyciężą kompleks II wojny światowej i pacyfizm zrodzony po (klęsce) nazizmu".

Na to, co uważa się za zamach, zareagowali bardzo szybko francuscy politycy. Prawie wszyscy kandydaci w prawyborach lewicy przed wyborami prezydenta Francji zamieścili na Twitterze wpisy z wyrazami solidarności, niektórzy ze słowem "solidarność" po niemiecku.

Skrajnie lewicowy kandydat Jean-Luc Melenchon napisał na Twitterze: "Wszyscy jesteśmy berlińczykami w żałobie". Wyraził też przekonanie, że "zabójcy zapłacą za swe zbrodnie".

Valerie Boyer, rzeczniczka Francois Fillona, kandydata partii Republikanie na prezydenta w wyborach w 2017 r. napisała, że tragedia berlińska "przypomina nasz smutny 14 lipca (br.)", kiedy to w podobnym zamachu, pod kołami ciężarówki, zginęło w Nicei 86 osób.

Robert Menard, związany ze skrajnie prawicowym Frontem Narodowym mer Beziers, uznał, że "uderzając w jarmark bożonarodzeniowy, terroryści celowali w serce naszej cywilizacji". "Znamy przyczyny tego niegodnego zamachu, kiedy zaczniemy reagować?" - pytał.

Nadine Morano, była minister ds. wykształcenia zawodowego w rządzie byłego prezydenta Nicolasa Sarkozego, napisała na Twitterze, że "nic nie unicestwi Bożego Narodzenia. Będziemy skutecznie bronić naszej cywilizacji i naszej kultury, wtedy, kiedy Europa skończy z naiwnością".

Z Paryża Ludwik Lewin (PAP)

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: PAP

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.