Polska stoi w obliczu bezprecedensowego wyzwania demograficznego, które w najbliższych dekadach gruntownie zmieni mapę gospodarczą i społeczną kraju. Zgodnie z prognozami, populacja Polski do 2050 roku może skurczyć się o blisko 4,5 mln osób, a odsetek seniorów w wieku 65 lat i więcej w wielu regionach przekroczy 30 proc. społeczeństwa.
Jednocześnie wskaźnik dzietności od lat utrzymuje się na poziomie dalekim od zastępowalności pokoleniowej, tylko nieznacznie przekraczając 1. Te alarmujące statystyki, w połączeniu z postępującą koncentracją ludności w największych aglomeracjach kosztem tzw. Polski powiatowej, tworzą wyzwanie, które zagraża trwałości wielu gmin i jakości usług publicznych.
Demografia i mobilność trwale zmieniają mapę Polski, stawiając przed samorządami zadania, które wymagają wyjścia poza dotychczasowe schematy myślenia o rozwoju. W jaki sposób zatrzymać młodych mieszkańców, jak tworzyć atrakcyjne miejsca pracy i ofertę społeczną dla starzejących się społeczności? Podczas panelu dyskusyjnego na Kongresie Perły Samorządu uczestnicy szukali odpowiedzi na pytanie, czy możliwa jest nowa, skuteczna polityka osiedleńcza dla małych i średnich miast.
Debatę moderował Łukasz Guza, zastępca redaktora naczelnego Dziennika Gazety Prawnej. W dyskusji udział wzięli: Bartosz Marczuk, członek Rady Rodziny i Demografii w Kancelarii Prezydenta RP, Daniel Putkiewicz, burmistrz miasta i gminy Piaseczno oraz dr Monika Wiszyńska-Rakowska, pełnomocniczka Rzecznika Praw Obywatelskich ds. praw osób z niepełnosprawnościami.
Demograficzna „równia pochyła” i szansa w decentralizacji
Bartosz Marczuk wskazał, że wyludnianie ma charakter selektywny i strukturalny, co czyni problem jeszcze trudniejszym do zaadresowania.
– Mierzymy się z trzema głównymi problemami: niskim wskaźnikiem dzietności poza dużymi ośrodkami, masową migracją wewnętrzną oraz długofalowymi skutkami drenażu kapitału ludzkiego po akcesji do Unii Europejskiej – wyliczał.
Szczególnie alarmujący jest proces tzw. feminizacji dużych miast. Młode kobiety częściej migrują do aglomeracji w poszukiwaniu edukacji i lepszego startu zawodowego, co prowadzi do drastycznych dysproporcji płci w mniejszych ośrodkach i utrudnia zakładanie rodzin. Według Bartosza Marczuka ratunkiem dla lokalnej Polski nie jest „pudrowanie rzeczywistości”, lecz realne, głębokie inwestycje. –
Straty wynikające z niedoinwestowania usług publicznych, takich jak komunikacja czy placówki pocztowe, są znacznie dotkliwsze niż pozorne oszczędności budżetowe – zauważył.
Ekspert zaproponował odważną decentralizację rynku pracy, np. poprzez lokowanie kluczowych urzędów centralnych, takich jak ZUS, poza Warszawą, co mogłoby stworzyć atrakcyjne miejsca pracy w mniejszych ośrodkach i zatrzymać tam młode talenty.
Metropolia potrzebuje ram instytucjonalnych
Perspektywę dynamicznie rozwijającego się ośrodka przedstawił Daniel Putkiewicz. Choć Piaseczno od 30 lat podwaja liczbę mieszkańców, burmistrz przestrzega przed hurraoptymizmem.
– Jesteśmy częścią europejskiego trendu metropolizacji. Nie konkurujemy o mieszkańca z sąsiednią gminą, lecz z Berlinem czy Budapesztem. Mimo to, jesteśmy na „równi pochyłej”, jeśli chodzi o wydolność systemu – ocenił.
Daniel Putkiewicz podkreślił, że główną barierą nie są tylko pieniądze, ale przede wszystkim brak rozwiązań instytucjonalnych dla obszarów metropolitalnych. Obecnie współpraca opiera się na kruchych porozumieniach dwustronnych, co jest niewystarczające.
– Potrzebujemy systemowych rozwiązań, jak choćby zintegrowany bilet obejmujący pociągi, autobusy i metro, dostępny dla całej aglomeracji. Bez tego uboższe miejscowości wokół Warszawy nie będą w stanie nadążyć za tempem rozwoju stolicy – zaznaczył burmistrz Piaseczna.
Jego zdaniem, kluczem do przetrwania jest sprawiedliwy podział korzyści płynących z metropolizacji, aby rozwój był odczuwalny nie tylko w centrum, ale w całym pierścieniu podmiejskim.
Ważne różnice między miastem a wsią
O kluczowym aspekcie wyludniania – wykluczeniu społecznym – mówiła dr Monika Wiszyńska-Rakowska. Podkreśliła, że Polska jest krajem, w którym 12 proc. społeczeństwa (5,5 mln osób) ma szczególne potrzeby.
– Różnice w dostępie do usług publicznych między miastem a wsią są gigantyczne i to one wypychają ludzi z mniejszych miejscowości – stwierdziła ekspertka.
Dr Wiszyńska-Rakowska wskazała na rażąco niskie wskaźniki zatrudnienia osób z niepełnosprawnościami w Polsce (ok. 30 proc., przy średniej unijnej przekraczającej 50 proc.). Przyczyną często nie jest brak chęci do pracy, lecz wykluczenie transportowe i brak wsparcia w dojeździe.
– Jeśli młody człowiek z niepełnosprawnością nie ma szans na edukację w specjalistycznej placówce w pobliżu miejsca zamieszkania, a później nie może dojechać do pracy, to naturalną koleją rzeczy będzie migracja do dużego miasta, gdzie usługi te są łatwiej dostępne – wyjaśniła.
Jak podsumowała, inwestycje w transport są więc nie tylko kwestią praw człowieka, ale strategicznym narzędziem zapobiegania wyludnianiu całych regionów.
Michał Perzyński
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu