Przepaść między oczekiwaniami wykonawców a naszymi możliwościami finansowymi jeszcze nigdy nie była tak duża – alarmują samorządowcy. I obawiają się, że z części inwestycji będą musieli zwyczajnie zrezygnować.
Powód jest prosty. Nie będzie ich stać, by – nawet przy hojnym unijnym dofinansowaniu do 85 proc. kosztów kwalifikowanych – opłacić różnicę między otrzymaną dotacją a ceną, którą życzy sobie firma zainteresowana wykonaniem inwestycji. A kwoty te są w tym roku zdecydowanie wyższe, niż planowali to samorządowcy.
– Oferty drogowe często są o sto procent droższe od zakładanego kosztorysowo poziomu – mówi Marek Woźniak, marszałek województwa wielkopolskiego.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.