Autopromocja

Hadaj: Co jeszcze zabierze rząd

Marcin Hadaj, szef sekretariatu redakcji
Marcin Hadaj szef sekretariatu redakcjiDGP / Wojciech Gorski
7 stycznia 2013

Adam Smith mawiał, że państwo jest bogate bogactwem swoich obywateli. Dzisiejsi politycy – to nie tylko polska specjalność – twórczo rozwinęli złotą myśl jednego z najważniejszych ideologów liberalizmu. I doszli do wniosku, że państwo będzie tym bogatsze, im więcej pieniędzy obywatelom ukradnie.

 Czy zrobi to pod populistycznym pozorem konieczności obciążenia ekstra podatkiem krezusów – patrz na absurdalny, typowo polityczny pomysł prezydenta Francji nałożenia na najzamożniejszych 75-proc. daniny (chyba po to, aby ukarać ich za przedsiębiorczość, obrotność i pracowitość), czy obłowi się na stawianych w krzakach fotoradarach, różnica jest w sumie niewielka.

I tu, i tu chodzi przede wszystkim o to, aby zwykłego, zwykle niezbyt zamożnego człowieka zwyczajnie zgolić finansowo do gołej skóry. I prezydent Hollande, i minister Rostowski wyliczyli nawet, jakie wpływy takie golenie im przyniesie. Obydwaj zapewne dumni są z tego, że naszymi pieniędzmi będą zasypywać budżetowe dziury stworzone przez sobie podobnych politycznych specjalistów od psucia wszystkiego, co tylko popsuć można. I golą w najlepsze.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.