Bitwa o kształt samorządu wkracza w decydującą fazę. PiS planuje kolejne rewolucje, opozycja się broni, a wójtowie, burmistrzowie i prezydenci miast są poirytowani i pogubieni.
Jak określić stosunki między władzami centralnymi a lokalnymi? – Przypomina to trochę kolejne stadium związku miłosnego chylącego się ku upadkowi. Najpierw były optymizm i nadzieje na zmianę, potem twarde zderzenie z rzeczywistością, wzajemne kłótnie i oskarżenia. A na koniec będzie rozwód – mówi wieloletni bezpartyjny wójt mający częsty kontakt z przedstawicielami rządu. Jego kolega po fachu dodaje: – Jak do niedawna domagaliśmy się, by rząd poświęcał nam więcej uwagi, tak teraz zaczynamy tego żałować.
Rzeczywiście, dawno lokalne władze nie były głównym bohaterem wielkiej, krajowej polityki. Pierwszym poważnym sprawdzianem był dla nich program „Rodzina 500 plus”. Gigantyczna, wymagająca akcja, w której każdy miał coś do udowodnienia. Rząd – że wypełni swoją podstawową obietnicę wyborczą. Samorządy – że są w stanie wykazać się w tak krótkim czasie. Udało się. Program ruszył bez większych wpadek, a pierwsze pieniądze w miarę sprawnie trafiły do rodzin. Wydawało się, że po tak dobrym starcie między rządem a lokalnymi władzami może już być tylko lepiej.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.