Szefowie podstawówek przeczesują wygaszane gimnazja w poszukiwaniu najzdolniejszych pedagogów. W cenie są zwłaszcza ci od chemii i fizyki.
Sprawa jest prosta. Z jednej strony są gimnazja, które znikną za trzy lata, a uczący w nich nauczyciele – zwłaszcza ci z placówek, które nie są w zespole szkół – nie mają żadnych gwarancji zatrudnienia. Z drugiej – podstawówki, w których wraz z pojawieniem się siódmych i ósmych klas potrzebni będą nauczyciele nowych przedmiotów. I okazuje się, że ich szefowie już zarzucają sieci na najlepszych pedagogów.
W trosce o wysoki poziom
Pozostało 91% treści
Możesz czytać nasze artykuły dzięki partnerowi PWC.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.