Czy nauczyciel ma prawo korzystać z pomocy naukowych z internetu?

internet, biznes
Ściągając materiały z internetu, wkraczamy w sferę objętą ochroną praw autorskich. Nie każda jednak twórczość i nie zawsze objęta jest ochronąShutterStock
10 września 2016

Pracuję w szkole. Chciałabym ściągać z internetu fragmenty książek lub inne ciekawe materiały, które służyłyby do przygotowania zajęć – pisze pani Weronika. – W jaki sposób powinnam to robić, żeby nie łamać przepisów – pyta młoda nauczycielka

Ściągając materiały z internetu, wkraczamy w sferę objętą ochroną praw autorskich. Nie każda jednak twórczość i nie zawsze objęta jest ochroną. Nie są np. chronione informacje, pomysły, odkrycia, procedury, metody i zasady działania oraz koncepcje matematyczne lub idee zawarte w utworze literackim. Ochroną objęta jest bowiem tylko forma wyrażenia określonych myśli lub ujęcia informacji. Zatem nauczyciel w szkole może spokojnie przygotowywać się do zajęć, a także przekazywać uczniom informacje zaczerpnięte z cudzych dzieł ściągniętych z internetu. Musi tylko ująć je własnymi słowami, i tak przerobić, by zachowana w nich została podstawowa idea. Wykorzystanie informacji w przygotowanych dla uczniów materiałach szkoleniowych bądź naukowych nie wkracza w prawa autorskie. Ale – dla zasady – należy podawać źródło, z którego zaczerpnęło się wiedzę.

Pozostało 66% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.