Przełożenie w czasie reformy szkolnictwa ucieszyło dyrektorów niektórych podstawówek tak bardzo, że zaczęli sugerować rodzicom, aby odłożyli plany posyłania swoich sześcioletnich dzieci do pierwszych klas.
Sześciolatek w szkole to dla niektórych dyrektorów zbyt duży problem. Choć zgodnie z obowiązującą ustawą o systemie oświaty szkoły mają obowiązek przyjąć do I klasy sześcioletnie dziecko, to niektóre placówki starają się uniknąć tego wymogu. Problem dotyczy przede wszystkim tych w dużych miastach, które są przeładowane i nie dysponują kadrą przygotowaną do opieki nad sześciolatkami.
Jest tragicznie...
W miniony poniedziałek z rodzicami sześciolatków spotkał się dyrektor jednej z podstawówek na warszawskim Tarchominie. Sugerował, aby jeszcze raz przemyśleli swoją decyzję. – Przekonywał, że szkoła już pracuje na dwie zmiany, a jeżeli przybędą kolejne klasy, to będzie musiała wprowadzić trzecią. Usłyszeliśmy, że w jego rejonie jest kilkaset dzieci, które na życzenie rodziców będzie musiał przyjąć do szkoły – relacjonuje nam uczestniczka spotkania, matka jednej z uczennic. Dyrektorowi wtórowała nauczycielka klas pierwszych. – Padły stwierdzenia, że nie wszystkie sześciolatki są na tyle rozwinięte, aby wysiedzieć w ławce 45 minut, a zbyt wczesne rozpoczęcie nauki powoduje u nich frustrację i poczucie porażki – dodaje nasza rozmówczyni. Dyrekcja szkoły przekonywała, że z powodów lokalowych nie jest w stanie zapewnić specjalnej sali dla sześciolatków.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.