Pierwsza pozytywna myśl po kilku dniach zreformowanej przez COVID-19 szkoły: „grypkę” szlag trafi. Tę niebezpieczną chorobę (grypę!) polska szkoła – podobnie jak kraj – lekceważy od dekad, tak jak nie lekceważy koronawirusa. Wiadomo, że grypę trzeba odleżeć, odsiedzieć i przejść, w wolnych chwilach pijąc ciepłą wodę i lekkie herbaty.
Ale skoro tak dobrze wiadomo, co i jak, to co robią w szkołach te rzężące osoby nauczycielskie otulone w dwa swetry? Dzieci Siłaczki i Kordiana przyszły, bo „brak zastępstw” albo dlatego, że „właściwie nie prowadzą lekcji, tylko muszą zrobić zaplanowaną klasówkę”. Nie tak znowu wiele lepiej jest z osobami uczniowskimi. Łażą, cholera, załzawione, prychające, usprawiedliwiając się jak bohaterowie Józefa Conrada: tak trzeba.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.