Autopromocja

Klient, oprócz konta i karty, chce cyfrowego sejfu i możliwości płacenia za bilety

telefon, komórka, smartfon, komputer, laptop
Usługi określane mianem VAS (od angielskiego value-added services) to takie, które nie mieszczą się w tradycyjnym pojęciu bankowej oferty. Mowa np. o możliwości zakupu biletów komunikacji miejskiej czy opłaty za parkowanie za pomocą aplikacji bankowej, która na co dzień służy do obsługi konta.ShutterStock
10 czerwca 2019

Choć banki zdają się dostrzegać znaczenie usług dodatkowych, to raczej niekoniecznie trafiają z nimi w potrzeby klientów. Taki wniosek można wysnuć z analizy przeprowadzonej przez firmę doradczą De loitte Polska.

Na podstawie przeprowadzonej przez siebie ankiety eksperci twierdzą, że klienci banków, używając ich aplikacji, chętnie skorzystaliby z możliwości np. śledzenia przesyłki zakupionego w internecie towaru czy zakupu biletów komunikacji miejskiej. Ale banki, które to umożliwiają, można policzyć na palcach jednej ręki. Aplikacja żadnego z nich nie oferuje rezerwowania wizyt u lekarza czy dostępu do biletów teatralnych lub kinowych – a to też znalazło się wśród najczęściej wymienianych potrzeb. Pod tym względem bankowcy przegrywają z niebankowymi fintechami.

Usługi określane mianem VAS (od angielskiego value-added services) to takie, które nie mieszczą się w tradycyjnym pojęciu bankowej oferty. Mowa np. o możliwości zakupu biletów komunikacji miejskiej czy opłaty za parkowanie za pomocą aplikacji bankowej, która na co dzień służy do obsługi konta. Gdy zapytać banki, czy mają takie w swoich ofertach i co o nich sądzą, większość zgodnie zadeklaruje, że ma u siebie VAS i pracuje nad rozszerzeniem ich zakresu. Przykładowo: dla Pekao to właśnie usługi dodatkowe. Stopniowo zaczynają decydować o atrakcyjności całej oferty banku – bo produkty podstawowe są często podobne jak u konkurencji. Bank Millennium w ogóle traktuje VAS jako element przewagi konkurencyjnej. Wojciech Rybak, członek zarządu, uważa, że to właśnie usługi niebankowe będą się coraz bardziej liczyć.

– Klienci jako uczestnicy otwartego ekosystemu szeroko dostępnych i praktycznie nielimitowanych usług finansowych będą mieli możliwość wyboru nie tylko banku, lecz także firm niezwiązanych z bankowością. Klient wybierze najlepszego z jego punktu widzenia dostawcę usług finansowych i nie musi to być jego bank. By być najlepszym i wyjątkowym, musimy się skupić na tym, co nas wyróżnia – mówi Wojciech Rybak. Im więcej usług dodatkowych, skalibrowanych pod potrzeby klienta, tym jego ściślejsze związki z bankiem.

– Klienci, którzy korzystają z VAS, mają lepszą relację z nami. Są to też klienci bardziej dochodowi – dodaje Wojciech Rybak.

O tym, że to właśnie usługi dodatkowe utrwalają relację z klientem, mówi również Joanna Erdman, dyrektor do spraw projektów strategicznych w mBanku. Choć jej zdaniem nie stanowią one jeszcze przewagi konkurencyjnej. – Ale ich znaczenie wzrasta i będzie wzrastać – uważa Joanna Erdman.

To, co banki już oferują, można nazwać krótko: standardem. Najbardziej rozpowszechnione są usługi e-urzędowe. Mowa tu o możliwości składania wniosków o 500 plus czy zakładania profilu zaufanego, za pośrednictwem którego można rozliczyć podatki albo założyć firmę. Z dziesięciu największych banków w Polsce, których oferty prześledził Deloitte, każdy umożliwia również wykupienie ubezpieczenia. Większość – choć nie wszystkie – jest w stanie zaoferować jakiś program rabatowy. Ale tak częstą płatność, jak za bilet za autobus, umożliwiają aplikacje mniej niż połowy topowej dziesiątki. Podobnie jest z cyfrowym sejfem, czyli możliwością przechowywania dokumentów.

Wniosek? Według Grzegorza Cimochowskiego, partnera w Deloitte Polska, choć banki w Polsce dostrzegają zalety oferowania VAS, to prace nad nimi nie są dla nich najważniejsze. Usługi dodatkowe to ciągle eksperyment. – Może wynika to z tego, że w samych bankach nie ma przekonania, iż należy iść w tym kierunku, bo szybki zwrot na takiej inwestycji nie jest możliwy. Bankowcy mają dziś inne problemy, przede wszystkim, jak zapewnić akcjonariuszom należyty zwrot z kapitału powyżej kosztu. Co nie jest łatwe ze względu na rosnące obciążenia podatkowe – mówi Grzegorz Cimochowski. Jak dodaje, listy priorytetów otwierają zatem inicjatywy zmniejszające koszty albo zwiększające przychody. A na dodatkowych usługach szybko się nie zarabia. Klient nie chce za nie płacić, główne źródło dochodu to umowy z partnerami, z którymi usługi są powiązane.

Ale według eksperta nie ma odwrotu z tej drogi. Jeśli banki nie będą rozwijać VAS, ryzykują utratę relacji z klientem. Dziś coraz mniej konsumentów myśli w takich kategoriach, że potrzebuje nowego kredytu, karty lub depozytu w banku, tylko że ma do zaspokojenia jakąś potrzebę zakupową albo cel oszczędzania. – Dlatego strategia, w której sprzedaje się tylko produkty bankowe – kredyty, karty płatnicze – na dłuższą metę się nie sprawdzi. Jeśli klient będzie chciał zapłacić za parkowanie, to wybierze aplikację, która mu to szybko umożliwi, a to, jaką tam będzie miał podpiętą kartę, będzie drugorzędne – mówi ekspert.

– Jeśli bank nie będzie kluczową ikonką wśród aplikacji w telefonie, to zniknie ze świadomości klienta, będzie tylko dostawcą infrastruktury dla innych aplikacji – ocenia Cimochowski. I dodaje, że to nie najlepszy scenariusz dla banków, bo pozbawienie ich relacji z klientem oznacza, że przetrwa tylko kilka największych, które będą w stanie dostarczyć infrastrukturę bankową najtaniej. 

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.