Banki będą mogły profilować klientów w sposób zautomatyzowany, bez pytania ich o zgodę. Nie będą nawet musiały wykazywać, że jest to niezbędne do wykonania umowy.
Do weryfikacji zdolności kredytowej klientów już dawno przestały bankom wystarczać zaświadczenia o zarobkach, dane o zaciągniętych zobowiązaniach czy stan cywilny. Od lat do oceny wykorzystywane są komputery i specjalne algorytmy przetwarzające wiele różnych danych. Oczywiście banki chronią informacje na temat tego, co analizują ich komputery. Nieoficjalnie mówi się, że pod uwagę branych jest kilkaset, a nawet tysiące zmiennych.
W tej sytuacji klient może odejść z kwitkiem i nie dowie się nawet, dlaczego komputer ocenił go jako niewiarygodnego. Dlatego też ustawodawca unijny postanowił uregulować zasady profilowania. Zgodnie z rozporządzeniem 2016/679 o ochronie danych osobowych (RODO) jest ono dopuszczalne albo za zgodą klienta, albo też kiedy jest niezbędne do zawarcia lub wykonania umowy. Ostatnią możliwością jest dopuszczenie profilowania wprost w przepisach krajowych. I właśnie z tej możliwości postanowiło skorzystać Ministerstwo Cyfryzacji w projekcie ustawy wprowadzającej ustawę o ochronie danych osobowych.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.