Autopromocja

Pozew do rąk własnych. Koniec z fikcją doręczenia w postępowaniu cywilnym

prawo
prawoShutterStock
1 sierpnia 2019

Koniec z doręczeniami na awizo. Jeśli listonosz nie dostarczy pisma, zajmie się tym komornik. Choć nowe rozwiązanie wzmacnia gwarancje procesowe pozwanych, to budzi ogromne kontrowersje.

Dr hab. Piotr Rylski Uniwersytet Warszawski
Dr hab. Piotr Rylski Uniwersytet Warszawski

Stałym punktem programów interwencyjnych są historie o ludziach, którzy o niekorzystnym dla siebie wyroku dowiadują się dopiero wtedy, gdy zapuka do nich komornik. Nie mają pojęcia nie tylko o rozstrzygnięciu, ale też o samym procesie. Wszystko dlatego, że po dwukrotnej próbie doręczenia pozwu na wskazany przez powoda adres sądy najczęściej uznają pismo za doręczone. A kiedy okazuje się, że pozwany nie miał możliwości podjąć obrony (bo np. przebywał za granicą czy też pisma kierowane były na nieaktualny adres), zaczynają się korowody z przywracaniem terminów i postępowania toczą się w zasadzie od nowa.

Drożej niż poczta

Ministerstwo Sprawiedliwości uznało, że nie sposób dłużej tolerować tej sytuacji. Przy okazji reformy postępowania cywilnego wprowadzono do kodeksu art. 1391, który stanowi, że jeśli pozwany mimo powtórnego zawiadomienia nie odebrał pozwu lub innego pisma procesowego wywołującego potrzebę ochrony jego praw, wówczas sąd zobowiąże powoda do dostarczenia dokumentu za pośrednictwem komornika sądowego. Ten będzie miał dwa miesiące na doręczenie albo ustalenie aktualnego adresu pozwanego. Po upływie tego terminu postępowanie będzie zawieszane. Nadal też będzie można ustanowić kuratora dla nieznanego z miejsca pobytu pozwanego.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.