Zapadł wyrok ws. polskiego biznesmena domagającego się zadośćuczynienia od Google. Mężczyzna przegrał sprawę.
Zgodnie z wyrokiem Sądu Okręgowego w Warszawie Google nie zapłaci polskiemu biznesmenowi zadośćuczynienia w wysokości 300 tys. zł. Mężczyzna domagał się tej kwoty za wynik wyszukiwarki, który miał godzić w jego dobra osobiste.
- Facebook już nie skorzysta z „bezpiecznej przystani”
- Jak skłonić wyszukiwarki, by zapomniały o niektórych faktach z naszego życia
- Facebook, Google, Apple i Twitter będą mieć poważny problem? Dane z Europy nie mogą płynąć do USA
- Google i Facebook nie są bezkarne. GIODO: Nie można się bać konfrontacji z koncernami
Według sądu doszło do naruszenia dóbr osobistych, ale w sposób niezawiniony. Sprawa dotyczyła wyników wyświetlanych po wpisaniu danych powoda. Pierwszym z nich był artykuł jednego z tygodników, w którym mowa była o wymuszaniu haraczy.
Według mężczyzny z treści można było wywnioskować, że jest on gangsterem zamieszanym w sprawę, chociaż domagano się od niego okupu oraz podpalono jego firmę. Z tego powodu chciał zablokować link i otrzymać zadośćuczynienie.
Według Google to algorytm decyduje o wynikach wyszukiwania a skrót w opisie linku nie naruszał dóbr powoda. Wyrok nie jest prawomocny. Mężczyzna rozważa apelację.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu